Refleksje nad trzeźwością

<1>

2008-07-27 20:11:43
dzisiaj na mszy przypomniałam sobie że idąc do Pierwszej Komuni Świietej przyżekaliśmy iz alkohol sprubujemy w wieku 18 lat. Większość nie dotrzymała słowa. Ja jak wielu nie pamietało o tych waznych słowach. Często spozywam alkohol nie umniejac temu zaprzeczyć. Nie nawidzę jak rodzice pija i nie nawidzę tak samo siebie lecz nie zawsze podchodze z takim podejściem...

??
2006-11-14 22:21:38
??

2004-08-01 06:10:32
Chętnie czytam komentarze do artykułów, bo wiele mogę zyskać dla siebie. Dla mnie ważną jest moja trzeźwość. Ciągle jestem świadom, że nie jest mi ona dana raz na zawsze, ale wybieram ją każdego dnia, świadom własnego uzależnienia, świadom, że trzeźwość to wartość, o którą należy ustawicznie dbać i nią żyć. Trzeźwieję nie przez trwanie, ale przez stałe umacnianie mojeje trzeźwości, przez stałą dbałość o własny rozwój. W tym aktywnie pomaga mi każdy napotkany człowiek, jeśli chcę go słuchać i traktuję go poważnie i z szacunkiem.

2004-07-29 22:45:16
Kiedy zapiłem po 6 latach,zacząłem chodzić nietrzeżwy na wieczorne msze i prosiłem Boga aby mi pomógł.Postawił na mojej drodze wiele życzliwych osób na terapii na mitingach i w codziennym życiu.Wiele pracy wymaga jeszcze moje trzeżwienie wiem,że pomimo znów tym razem 3 letniej abstynecji nie umiem wielu spraw rozwiązywać jak osoba nieuzależniona.Czasami na mitingach byłem zdenerwowany szczególnie gdy słyszałem alkoholików z długim stażem abstynencji,którzy chcą błyszczeć i zwracać na siebie uwagę.Po przejrzeniu tej strony zrozumiałe,że i takie osoby są potrzebne abym zrozumiał jak nie należy postępować w kolejnych latach trzeżwienia.Dobrze jest być trzeżwym,a żyć ? cóż każdy ma jakieś problemy.Powiem tak kocham życie i to nie tylko teraz ale całe jakie Bóg mi dał,lubię ludzi,mam znajomych,nie mam przyjaciół zostawiłem ich na melinach w pijalniach.
Wiem,że moim przyjacielem jest Bóg Jezus i Maria- i nie jestem jakimS fanatykiem religijnym.Mam chwile zwątpienia rozterek duchowych niepohamowanej złości ale nad tym pracuję.Efekty-sa czego życzę z całego serca innym A.A.
Szczególnie tyn na początku drogi.A tym którzy mają już kilka lat dla przypomnienia -zerknijcie na pierwsze zdania i nie imponujcie nikomu swoją pewnością.
Mógłbym rozwijać różne wątki mojej drogi do trzeżwości i zaudzać innych lub zainteresowac ale nie wiem jeszcze na ile mogę sobie na to pozwolić.
Niektórzy mówią że dziękują Bogu iż są alkoholikami .Ja raczej za to nie dziękuję.Mam
wiele innych popdziękowań-za zdrowie,za zatrzymanie mnie w pędzie do nikąd,za pracę,za księży z którymi się spotkałem.Nigdy sam nie dojdę do osiągnięć a jak nawet dojdę to z kim się tym podzielę?Zaczynam wysiłek i nie wiem jaki będzie skutek dlatego modlę się - Boże pomóż mi uwierzyć ,że to co robię ma sens i jest dobre.

2003-10-17 14:53:07
ad. ...trzeźwość radosna
...tak, pamietam to doskonale z jaką tęsknotą patrzyłem na "ten sam świat", gdy przez alkohol wyrządziłem komuś bliskiemu krzywdę. Wiem również, jaki jest "ten sam świat", gdy wstaję rano ze świadomością, że zaczyna się kolejny dzień, dziękuję Bogu za wczoraj, za życie, za trzeźwość.... za to, że On mnie kocha. Jestem świadom, że nie wszyscy umieją "wczuć się" w taką rzeczywistość, rzeczywistość uzależnienia. Lecz przecież moja radość trzeźwienia, niesie (bynajmniej staram się by niosła) radość zwyczajną, codzienną, wręcz powszednią innym... Myślę, że podobnie jak z dobra wypływa dobro, tak z radości emanuje tylko radość...

2003-10-06 20:38:40
... zawsze słucham i ...czytam z wielkim zainteresowaniem Twoich słów Marianie. Aktualnie na swojej drodze trzeźwienia doświadczam (niestety !) niemiłego uczucia, jakby "przewartościowania" swojej osoby. Przejawia się to zbyt wielkim poczuciem pewności siebie, (wynikajacym z zachowywania abstynencji i życia w trzeźwości ?). w relacjach z otoczeniem. Zauważyłem również zbytnią "ostrość" we wpółpracy na płaszczyźnie zawodowej... . Wywołuje to u mnie poczucie winy. być może wypływające z samego sposobu komunikowania się z drugą osobą, odzywania się, argumentowania, czasem egzekwowania pewnych działań... Czyżbym zatracił właściwy sens trzeźwienia, a wybrał formę egoistycznego postepowania, które niejako z definicji jest złem samym w sobie...? Coraz częściej zadaję sobie pytanie o miłość chrześcijańską, cnotę pokory i wybaczania.... gdzieś je zagłuszyłem w sobie...

2003-09-10 19:58:13
szukam!!!!moze tutaj??