Witamy w księdze gości strony Variete!

Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-08 10:27:47 Wpis:Dziękujemy bardzo za informacje; o ile w wykazie koncertów nie brakuje czegoś z wiosny ’85, możemy wobec tego zakładać, że 1-11 są z Rzeszowa z 31 marca 1985 r. Myślałem tak od samego początku, opierając się głównie na relacji z koncertu w Poznaniu, którą @ psik podawał. Może ktoś z Kolegów rzeszowskich pamięta „Kontenera”, wywoływanego w jednej z przerw między utworami?

Pozostaje zatem uzbroić się w cierpliwość i czekać, trzymając kciuki, na koniec wakacji.

Ps. Utwór „W rozbitych lustrach...” proponuję w naszych dyskusjach nazywać nie „Ostatnia wieczerza”, a „Rozbite lustra”, tak bowiem zapowiadany jest w Rzeszowie. Tytuł „Ostatnia wieczerza” pojawia się w opisie bootlegu, ma oparcie w tekście utworu, jak na razie brak jednak dowodów, że był używany przez sam zespół. Oryginalna tracklista bootlegu budzi różne zastrzeżenia, trudno się na niej opierać.
Nick:@ psik Dodano:2009-08-08 08:44:25 Wpis:Papierowy Autobusie odpowiadam na Twoje pytanie.Materiał,który odsłuchałem zamieszczony w księdze gości to na pewno nie jest ten koncert o którym pisałem.
Zastanawiałem się krótko - Nie znałem przez lata (aż do tego roku) utworów Canto vivace i Ostatnia wieczerza, a Dies Irae słyszałem tylko z wersji studyjnej,więc to nie może być ten koncert.Po wakacjach spróbuję dotrzeć do człowieka który może jeszcze posiadać kopię tego koncertu
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-07 16:09:33 Wpis:Miłego odbioru...
Nick:cortazar1974 Dodano:2009-08-07 15:43:23 Wpis:witam znowu
naprawde fajnie się z tobą rozmawia

troche mnie teraz nie zrozumiałeś. abso;utnie nie tłumacze tekstów grzegorza przez jego właśne przeżycia, bo nie znam go na tyle, nie jestem biografem, więc te teksty sa moja interpretacja na mój własny użytak. bo dla mnie MUZYKA MA SENS I PODOBA MI SIE gdy jest wypadkową moich własnych przeżyć może pokrewnych słów, sam troche piszę. wiesz autobusie tobie bliżej do nothing bo lubisz siekierę mnie bliżej do wieczoru bo lubię trochę jazgotu w muzyce . więc obu nam się podoba poczętek drogi variatów a potem ty odchodzisz w swoją strone ja w swoją.
i może to jest fajne w kaźmierczaku tekściarzu i muzyku?

ciekawe jak pan grzegorz reaguje na nasze szranki słowne.

pozdrawiam i odpiszę ci jak wrócę z koncertu bo właśnie idę sobie za parę minut na OFF FESTIVAL. a 35letni faceci tak szybko już nie docierają na koncerty bo wiesz...... hahahahha

cześć.
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-07 09:13:12 Wpis:Jeśli komuś podoba się „Ulica”, raczej nie spodobają się mu teksty z „Wieczoru...”, to z gruntu różna stylistyka. Chciałoby się powiedzieć – za mało poezji w poezji. To jakaś próba spojrzenia z perspektywy rokendrolowca, która nie przyniosła dobrych efektów artystycznych. Mam też duże wątpliwości, czy Kolega dobrze interpretuje „Z Mózgu...”, zwłaszcza zaś intencje podmiotu lirycznego. Może rzeczywiście podmiot ten odwołuje się tu bezpośrednio do swoich własnych doświadczeń, choć chyba nie z tego okresu.
Ile było kreacji w Grzegorzu, stanowi dla mnie ciekawy problem poznawczy. Ze wspominanego wywiadu Grzegorczyka wynikało, że niewiele, i w odniesieniu do okresu wczesnego skłonny jestem się z tym zgodzić. W dużej mierze dlatego, że w przeciwieństwie do kreacji takiej np. starej Siekiery obrana formuła nie była na tyle nośna, by zapewnić „komercyjny” sukces. Można nawet zaryzykować, że większość słuchających nie rozumiała, o czym są te teksty. I to kolejny aspekt, który przyciąga mnie do epoki „Nothing”.
Treść żadnego z tych tekstów mnie nie drażni; patrzę raczej z perspektywy historyka, największe znaczenie przypisując formie.
Nick:cortazar1974 Dodano:2009-08-07 01:15:03 Wpis:BOHATER LIRYCZNY - to smutny tekst jeszcze podkreślony ostrą muzyką
AMERICAN WAY - to majstersztyk jak wspomniałeś ,tak obrazowy jak nigdy w twórczości variatów, dla mnie jest on wręcz artrokowy, jak jaiś marillion za czasó fisha, a już sposób w jaki grzegorz wyśpiewuje słowa: umówiliśmy sie u niego na za dwa dni - to cudo ,wogóle ta płyta jest wokalnie pojechana mocno dla mnie , przejmuje mnie jak ŻYDOWSKA PIOSENKA która kocham za temat.
CHCĘ WYJECHAĆ - stąd natychmiast teraz, smutku tak wiele, rezygnacji, byle szybciej byle dworzec lotnisko albo port, natychmiast znowu słowny majstersztyk, krórko i treściwie
POCIĄGI NA WIETRZE - przytul do szyny głowę czy może być cos dobrego w tym nowym dźwięku pociągu w tym nadciągającym drżeniu drżeniu które się nie da powstrzymać? może morderczym postępie , może zaniku jakiejść niewinności? jakiejś tradycji , jakiejś nieskazitelności?
Z MÓZGU DO GONGU - to mój ulubiony , to dla mnie tekst o rozpaczy człowieka, jeżeli po kłamstwoie może być tylko coraz lepiej? jeżeli chodzi się wolno wręcz snuje po mieście i patrzy na zniekrztałcony obraz w lakierze samochodów? po co? bo niechce się widzziec prawdziwego odbicia? a może kolor lakieru daje coś fajnego coś pozytywnego? a może lakier samochodów jest czarny? a potem to żebranie w knajpie,,,chociaż coś słodkiego poszukaj dobrze - jakaś tęsknota za dobrem za słodkością .... kolejny majstersztyk
SĄ DNI - tylko czasem widze jaśniej, pierwsze slady w świerzym sniegu, może jakieś poszukiwania niewinności , nieskazitelności? może pragnienie czystości spokoju , nie tłoku i brudu? ale czy zdąż ją znaleźć? bo będę tu tak krótka chwilę
KOCHAM CIĘ - a może ten tekst tak cie drażni? może w twórczości variatów tak drażni cię użycie słów kocham? a dla mnie to wzór erotyku. jest zrezygnowanie pożądanie ,tekst ,,aż tam" jest cudem niedopowiedzenia ,po co używac słó gdy jest wyobaźnia. i ta miłóśc pomimo brudu i marazmu wokół, taka miłóśc jak w orwellowskim 1984, brud wszędzie ale poradzzimy sobie z tym, uwielbiam temn utwór włąsnie za jakieś takie złamanie tabu za urzycie czegoś jasnego ,jasnego tematu jasnego kocham za łamanie konwenansów , że niby TAKI zespół a o kochaniu , a mnie się podoba - CUDO ,,POTWOJEJ SREBRNEJ SUKNI"
AMFA ROMEO I JULIAN - piekna zagrywka literacka, gdzież jest radość skoro geoździami trzymającymi miasto są tylko neony, gdzie jest cos pozytywnego skoro nawet wiatr wciągnął kreski narkotykó? rozedrgany obraz narkotykowo neonowo-wielkomiejski , jak głowa jakiegoś cpuna przyklejona do szyby taksówki i do tego ta rozegrgana muzyka - ja już niemusze mieć nic więcej od muzyki
SAMOCHODOWY ATLAS POLSKI - siedze nad słomka.... tylko wódka? tylko drink przynośśi coś jasnego? dobra szukam juz w tylko w nazwach? tylko na mapach? juz nic innego nie zostało? może śmierć jest dobrym powodem?
HOTEL - wszystko przewidywalne 40 kroków tu 40 tam pokój 4 na 4, jakis przydrożny motel z migająca kończącą życie jarzeniówką z brudnymi ścianami kwiatkiem umierającym wciśnietym w ką , w najciemniejszy szukającym choc trochę światła, zamiast ziemi kiepy papierosó choc obok stoi popielniczka , czarna brudna jak w tanich motelach a za drzwiami kobieta trochę wielkiego światła w tym mroku jakaś kometa dobra, coś niewyobrażalnie tchnącego nadzieją i chwilą wytchnienia,ukradkowe spojrzenia pokojówek i może choć ta cała noc będzie wytchnieniem z kobietą.

lubie ten album bo jak dla mnie jest spójny taki koncept album, oczywięcie to tylko moja interpretacja , ale uwierz pasja w głosie na koncercie gdy śpiewał to grzegorz to ciary na plecach i na rękach.

pozdrawiam.
Nick:cortazar1974 Dodano:2009-08-06 23:46:31 Wpis:soczysta i mięsista odpowiedz, zbieram siły bo odpisać. to chyba jedno z niewielu miejsc na internecie gdzie rozmowa jest rzeczowa i nie polega na obrzucaniu sie błotem.
ja powiem ci drogi VARIACIE ( tak u nas mówimy o wszystkich varietowcach ) trochę mojej genezy usłyszdenia tej płyta.
brzmi to obrazoburczo ale usłyszałem ją całą na RMF-ie , którym teraz gardze bo to obrzydliwie głupie radio. ale kiedyś.... było opiniotwórcze. w jakiejś tam audycji był zaproszony grzesiek kaźmierczak i rozmowa o ich najnowszej płycie ,wtedy, WIECZÓR PRZY BALUSTRADZIE. audycja trwała ponad 2 godziny , mowa o muzycze ,czeemu taka ostra jak na variatów ,--odp. z powodów że wszystko wokół jest miałkie , nijakie , że jest wkurzony na to co wokół idt itd itd
potem o tekstach że są smutne móiące o rezygnacji z jasnej strony
mało pamiętam wesołości bądz jasnosci z tamtej audycji poza samym grzegorzem który jest raczej pozytywna postacią.
rozmawiałem z panem grzegorzem dwa razy nasjbardziej pamiętam rozmowe po koncercie bytomskim gdy zaprosiliśmy go do naszego stolika , rozmawialiśmy spokojnie ze 20 minut , o muzyce tekstach o koncercie i bolkowie itym podobne rzeczy , i może niektórzy z słuchaczy VARIETE maja obraz wiecznie nieszcześliwego vokalisty ,smutnego , zamyslonego, zbuntowanedo przeciw wszystkim i wszystkiemu, takiego jamesa deana, a tu błąd.
obie rozmowy były jasne , wesołe, miłe.
wiesz, dlatego własnie piszę że słuchanie variete bez bywania na koncercie jest troszkę porażką, bo na internecie czy na koncercie widzimy tylko sceniczna postać jakiś wykreowany świat na potrzeby tekstów , muzyki a potem gdy nastpuje pożegnanie i podziekowanie za koncert widzimy człowiek jasnego i zadowolonego z życia, z twórczości, i dziękującego ludziom za danie chwili radości z przebywania w świecie może i smutnym ale przez to pieknym i refleksyjnym.
dlatego jest to jeden z niewielu zespołó które niemaja dl mnie słabej płytt bo we wszystkich widzę coraz wyższy poziom muzyczny jaki i zarówno tekstowy. a że nie jest zawsze smutno aż po krawędź to jak śpiewał skrajnie pozytywny wokalista CH.Z.P.B ,,nam nie potrzeban śmierć żęby umierać"
i ciesze sie że ty innaczej odbierasz płyte bo dzięki tamu jest o czym rozmawiać dyskutować,ale zachęcam do pójścia na kilka koncertó variete takich małych , nie bolkowskich by potem chwilę porozmawiać z winowajcą tego zamieszania.
może kiedys namówię cie bys przegrał mi na cd w obrzydliwym formacie mp3 posiadane przez ciebie nagrania koncertowe variatóv.
za chwile napiszę jakie sa moje odczucia z tekstów WIECZORA PRZY BALUSTRADZIE.
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-06 23:08:41 Wpis:Zgadzam się, że Księga nie jest miejscem, gdzie powinno się dokonywać krytyki Drogi (pisałem o tym chyba ze dwa razy) – ale to właśnie Kolega skłania mnie do podejmowania takiej krytyki, zapytując mnie, dlaczego „Wieczór...” mi się nie podoba.
Muzycznie „Wieczór...” sprawia wrażenie materiału całkowicie wymęczonego – nie ma na czym ucha oprzeć, również brzmieniowo nie jest na tyle oryginalnie, by całość mogła pociągać samym brzmieniem. Tekstowo też nie jest dobrze – najciekawsze „American way”, tekst, z którego można się czegoś dowiedzieć. Warstwa tekstowa sprawia wrażenie dystansowania się na siłę od tego, co było dawniej, i w sposób nieudany. Można zakładać, że było to rezultatem wewnętrznego rozjaśniania się Grzegorza; czytając tu i tam, można nawet podejrzewać przyczyny tego rozjaśnienia. Być może jest tak, że konkretny twórca lepiej znajduje się w ciemności niż po wyjściu z niej. Gdzieś w necie stoi w kontekście Grzegorza, że prawdziwa sztuka musi być smutna. Nie jestem przekonany, żadna sztuka nie jest jednak warta trwałego, skutecznego rozjaśnienia się naszego artysty. Lepiej mieć pogodnego Grzegorza niż najbardziej nawet przejmujące płyty.

Z twórczości literackiej autora tekstów zespołu najbardziej cenię „Ulicę”. W repertuarze „Nothing” są teksty bardzo zróżnicowane pod względem formy i ciężaru, począwszy od utworków sprawiających wrażenie pierwszych prób (np. „Zamknij...”), poprzez próby bardziej zaawansowane (ale nadal tylko próby, np. „Kamienie”), po pojedyncze utwory zaświadczające osiągnięcie pełnej dojrzałości poetyckiej. Nie zajmuję się zawodowo badaniem poezji, wydaje mi się jednak, że „Ulica” jest tekstem, któremu od strony formalnej nie można niczego zarzucić: nie ma tu banału, sztampy, dłużyzn, żenady. Być może ewentualna przyszła analiza wykaże daleko idące zapożyczenia, i tego nie chcę jednak przesądzać. Co ciekawe, w moim odczuciu tekst znacznie lepiej prezentuje się na papierze niż w powstałych wykonaniach muzycznych.
„Ulica” tkwi w estetyce lirycznej lat 60. i 70., osiąga jednak szczyt możliwości poetyckiego wyrazu. Znam ten tekst od ponad 20 lat, przeczytałem po raz pierwszy w Koalangu, może w 86 r. Już wtedy zrobił na mnie duże wrażenie, zwłaszcza dzięki niezwykłemu obrazowi papierowego autobusu, jakich nie udaje mi się wywołać z obrazów dzieciństwa i młodości. Zapamiętałem trwale dwie ostatnie strofy, dwie pierwsze zapomniałem. Gdy niedawno odsłuchałem początek utworu (30sekundowa próbka ze strony jarocińskiej), pod usłyszeniu „Dookoła głowy...” natychmiast przypomniałem sobie całą pierwszą zwrotkę. Pozostawało niejasne uczucie istnienia jeszcze jednej strofy, którą po wielu wysiłkach umysłowych odtworzyłem bezbłędnie, zanim miałem możliwość odsłuchać nagrania „Ulicy” w całości.
Wtedy wiersz był dla mnie niezrozumiały (mogłem percypować jedynie jego klimat i nastrój podmiotu lirycznego), dziś wydaje mi się, że z grubsza wiem, co autor chciał nim powiedzieć (choć pewne szczegóły nadal pozostają niejasne). Jako że stało się to możliwe jedynie dzięki kontekstowi literackiemu, częściowo tłumaczy to mój sentyment do epoki „Nothing” i pragnienie uczynienia jej znaną.
Nick:cortazar1974 Dodano:2009-08-06 18:43:17 Wpis:ciesze się że odpisujesz , bo rozmowa z toba jest zawsze ciekawa.
czyli nie lubisz wieczoru przy balustradzie?
to mnie zdziwiłeś.
że nielubi się zespołu tylko płyty to racji troszke masz, sam lubię kilka zespołów które nagle poleciały dośc nisko.
ale może to powó by niepisać na ich stronie?
bo pomysl sobie co czują członkowie gdy czytają niektóre wpisy że do jakiegoś roku jet okej a potem to już ....
naturalną rzecząjest że człowiek mysli o sobie że się w miarę postępu czasu rozwija, muzyk się rozwija , poeta się rozwija. znajduje nowe środki ekspresji. a twoje wypowiedzi niekiedy moga zaboleć jego czy zespół bo jednak przyznasz że swoimi wpisami negujesz rozwój za jaki oni uznali ZAPACH WYJŚCIA, NOWY MATERIAŁ ,WIECZÓR PRZY BALUSTRADZIE.
może niekiedy poprostu warto się powstrzymać od niektórych wpisów, i niechodzi tu o brak szczerości , bardziej powiedzialbym takt
pozdrawiam
czekam na odzew


naprawdę nielubisz WIECZORU PRZY BALUSTRADZIE? ja uwielbiam teksty z tej płyty a na koncertach.... czad jakiego niewidziałem potem
i nie mów żę youtube to coś co może zastąpić koncerty , uwierz nie ma porównania. co mogłoby dac ci obejrzenie woodstocka a bycie na nnim jak grał hendrix , może za mocno poleciałem ale bycie a oglądanie to żadne porównanie
pozdrawiam i czekam na odpowiedz.
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-06 18:17:44 Wpis:Drogi Cortazarze – mnie też śmieszą niektóre moje wpisy, w końcu pisałem te niektóre z intencją, by śmieszyły. Nie poczuwam się natomiast ani do ortodoksji, ani do uwielbienia.
Siekierę też powszechnie dzieli się na starą i nową ( a podobno ma być też reaktywacja i trzecia odsłona). Nie dekretuję cezury, za którą Variété niezmiennie będzie podobało mi się wyraźnie mniej, tak się jednak składa, że jak dotąd cezurę taką można poprowadzić. W 1996 r. ukazała się najsłabsza moim zdaniem płyta, potem zespół zamilkł. Odnowione Variété 200x to już dla mnie inny zespól. Mimo to napiszę kilka ciepłych słów o „Nowym materialu” . Pierwsze wrażenie jest oczywiście odrzucające, radykalna zmiana stylistyki sprawia, że za pierwszym razem trudno płytę dosłuchać do końca. Jednak jeśli uda się przemóc, do niektórych utworów będzie chciało się wracać, mają w sobie pewien potencjał muzyczny, wprawiając w swoisty trans – dla mnie są to zwłaszcza „Andy Kolorą”, „Last Minute” (biedny Mirosław M. ...), „Jadę Plażą”. Jest to jednak inny już rodzaj emocji.

Słucha się (i lubi) muzyki, która siłą rzeczy stale się zmienia, a nie zespołu, który w ostateczności można zadekretować jako „ten sam”.

Ps. Między słuchaniem koncertu w domu w fotelu i na żywo jest jeszcze trzecie medium – filmiki na youtube. Bo i takie są, choć krótkie.
Nick:cortazar1974 Dodano:2009-08-06 17:41:28 Wpis:trochę smieszą mnie niekiedy wpisy twoje drogi papierowy autobusie. jakoś jesteś taki ortodoksyjny w swym uwielbieniu dla variete , że niby do któregoś roku tylko słuchasz i koniec, przecież do śmieszne, fakt że variete zmienił kierunek muzyki mnie np. nie zdziwił wcale, każdy obiera inna drogę, jedni przez całe życie grają tak samo i jest im z tym dobrze a inni się rozwijaja by potem wrócić do korzeni a jeszcze inni zmieniają się cały czas. może powinieneś założć jakiś blok albo blog np. VARIETE DO ROKU 19.. . PRZECIEŻ TO TROSZKĘ ŚMIESZNE.
to nie jest z mojej strony jakaś prowokacja, ani chęć rozwinięcia jakieś kłótni to są moje osobiste odczucia.
moim zdaniem powiny tworzyc tę księgę osoby które chodzą na ich koncerty i podoba im się
innaczej to wygląda to trochę jakby ktoś próbował pisać o picassie albo monet'cie nie będąc na żadnej wystawie , to trochę smieszne.
niektórzy piszą o koncertach że było drętwo albo słabo niebędąc na nich , znowu jakaś HORENDALNA HOMYŁKA-jakby napisał cortazar, że koncert był słaby to może napisać ktoś z variete, albo ktoś kto na nim był a nie osoba która słyszała albo czytała.
mniej granic proszę ustalajcie, dla inych więcej tolerancji , pamiętejmy że nikt nie jest nieomylny.
a variete jest dla każdego czymś innym
jedni uwielbiają grzegoża inni całe variete inni tylko do jakiejś płyty i t d itd itd.i wszyscy mają rację
ale nie piszcie prosze o czymś czego nie widzieliście , bo muzyka to koncert nie płyta. koncert powtarzam nie słuchawki, wygodny fotel i herbata.
muzyka to żywioł. w studiu można zrobić teraz wszystko ale koncert to wszystko prostuje , sprawdza chyba że ktoś gra z playbacku.
pozdrawiam wszystkich
i papierowy autobusie to nie jest żaden atak na ciebie, bo szanuję cię niesamowicie za twoją wiedzę, a własciwie powinienam napisać OGROM WIEDZY.
Nick:cortazar1974 Dodano:2009-08-06 17:21:47 Wpis:RESSINGTON
dzięki za informacje dotyczące dvd. szkoda że nie wyjdzie to na razie. ja też żałuję bardzo. zazdroszczę ci obecności na tym koncercie.ja ostatnio byłem na variete w bytomiu i było genialnie, może za spokojnie bo nikt nie TAŃCOWAŁ, koncert był statyczny, publiczność siedziała przy stolikach ale moje 32lata nosiły mnie.
co do niektórych wpisów tutaj , to są jakieś śmieszne nawiedzone.
Nick:Wojtek G. Dodano:2009-08-06 10:57:29 Wpis:Ja również papierowy Autobusie.
Stąd brak mojej aktywności przez te wszystkie lata istnienia tej księgi.
To twój wybór. Szanuję go, ale jak pomyślę, że z tego powodu nie możesz posłuchać nagrań np. z Jarocina '91, to przestaję rozumieć to samoograniczanie. Ale popracuję nad tym ;-)
Pozdrawiam,
Wojtek
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-06 10:41:30 Wpis:Ależ... Jestem sympatykiem wielkiej skromności, ze wszystkich sił staram się unikać wybiegania przed szereg :)
Nick:Wojtek G. Dodano:2009-08-06 10:34:03 Wpis:Nic prostszego Papierowy Autobusie.
Daj tylko namiary na siebie Arturrowi. Wojtek
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-06 10:18:12 Wpis:Zechcę, gdy tylko stanie się to możliwe.
Nick:Wojtek G. Dodano:2009-08-06 10:14:51 Wpis:Na razie nie musisz Papierowy Autobusie. Ale czekam niecierpliwie na dzień, kiedy zechcesz.
Pozdrawiam,
Wojtek G.
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-06 09:33:10 Wpis:Kamień spadł z serca - oznacza to, że na razie nie muszę słuchać... :)
Nick:arturro Dodano:2009-08-06 09:30:24 Wpis:Drogi Autobusie, to że otrzymałem wczoraj materiały wcale nie oznacza, że będą już od zaraz ogólnodostępne niestety. Oczywiście nie dotyczy to wszystkiego tylko niektórych rzeczy. Czekamy na zgodę lub nie.

pozdrawiam/arturro
Nick:Papierowy Autobus Dodano:2009-08-06 09:13:22 Wpis:Risingson – powtórzyłem jedynie to, co napisano w Księdze pod datą 2009. Wynikało z tego, że koncert nie będzie wydany na dvd. Oczywiście, sam przyjąłem to tłumaczenie ze szczyptą soli, z wpisów w Księdze wynikało bowiem, że „słynne sprzężenie zwrotne” zachodzi coraz rzadziej, niezależnie od średniej wieku publiczności. Nie podejmowałem i nie podejmuję się samodzielnego ustalania przyczyn rezygnacji z wydania – tym bardziej, że nie budzi to moich emocji. Być może muzycy mają racje twierdząc, że nie jest to wydarzenie warte pokazania.

Drogi i nieoceniony Bootlegerze Wojtku – jestem wzruszony Twym zatroskaniem i obiecuję, że będę wsłuchiwał się we wszystko pochodzące sprzed 1995 roku, co tylko z Arturrem udostępnicie! Inna sprawa, że być może pospieszyłeś się z przekazywaniem nagrań, których wcześniej udostępnić nie chciałeś. Że Grzegorz napisał o „działaniach fajnych i jedynych w tej chwili możliwych” nie oznacza jeszcze pełnej zgody Zespołu na nasze poczynania :)

Miałem też nadzieję, że wspólnie siądziemy do komputerów i napiszemy dla Wikipedii nową notkę o Zespole – notkę z prawdziwego zdarzenia, ze sprawdzonymi informacjami, jakie wyczytaliśmy w licznych wywiadach Grzegorza, a także uwzględniającą najważniejsze występy (mamy przecież nagrania), rozwój myślenia muzycznego i umiejętności warsztatowych. Wstyd, aby Siekiera miała lepszą notkę niż nasz Zespół. Ja ze swej strony byłem i jestem gotów opracować okres 83-6, a także napisać więcej o „Bydgoszczy 1986” i kasecie „Nothing”. Ty opracowałbyś okres 87-92 (lub -96), potrzebowalibyśmy jedynie speca od Variété reaktywowanego oraz kogoś do biogramu Grzegorza. To ostatnie zadanie wydaje się szczególnie trudne, należałoby bowiem zawrzeć tam informacje biograficzne, a także charakterystykę i może nawet ocenę twórczości literackiej.
Pozdrawiam :)

Ps. Z którego Jarocina jest fragment „Na marne” prezentowany w filmie „Dzieci Jarocina”? Zakładam, że nie ’90, bo grają znacznie mniej ostro.