kategoria: Ciekawostki   dodane: 27/01/2022
Świat się zmienia, a wraz z nim zmieniają się ludzie. Zobacz, którym językom grozi wymarcie.

Ludzie porozumiewają się ze sobą od samego początku istnienia. Wraz z rozwojem, powstały języki, które ułatwiały komunikację oraz wspólną egzystencję. Ziemia jest piękną planetą, pełną różnorodności kulturowej, językowej, czy historycznej. Istnieje około 6000 języków, które są częściej i rzadziej używane. Niektóre z nich są już na skraju wymarcia, a jeszcze inne już dawno przestały istnieć. Mówi się, że co tydzień umiera jeden z nich. Gdyby napisać o wszystkich, wyszłaby z tego objętościowo duża książka, lecz nie mam pewności co do tego, że jedna wystarczyłaby na opisanie skali tego problemu. W Polsce oraz krajach europejskich istnieją języki, o których mało kto ma pojęcie. Dlatego tym razem, przedstawiam kilka z nich, które jeszcze funkcjonują, a ich użytkownicy żyją bardzo blisko nas.

Język dolnołużycki

W rejonie niemieckiego miasta Chociebuż znajduje się region, w którym ludzie porozumiewają się językiem dolnołużyckim. Należący do grupy języków słowiańskich, jest używany obecnie przez około półtora tysiąca osób. Ludzie mieszkający tam wolą porozumiewać się w języku niemieckim, co jest zrozumiałe, ponieważ zapewnia on więcej korzyści. Jest on również przykładem na to, że nie zawsze pozwala się tak po prostu umrzeć jakiemuś językowi. Władze regionu próbowały wskrzesić język wśród społeczeństwa poprzez organizowanie wielu akcji promujących. Przykładową próbą była nauka języka dolnołużyckiego w przedszkolach, jednak ona nie spotkała się z entuzjazmem mieszkańców Łużyc. Jego brat – język górnołużycki ma się o wiele lepiej, sam również jest zagrożony.

Język karaimski

W Polsce, na Litwie i na Krymie znajdują się ludzie, którzy do dziś rozmawiają w tym języku. Karaimi, bo to o ich języku mowa, są wyznawcami odłamu judaizmu. Na terenie Europy pojawili się w XIII wieku, więc mają bogatą historię. W Polsce mieszka ich blisko 340, więc ich liczba jest stosunkowo niewielka. Obecnie ten język jest używany przez około 100 osób (w tym prawie 23 Polaków) i jest określany jako umierający. Mówiący nie przekazują znajomości karaimskiego młodszym pokoleniom, co nie wróży długiego istnienia tego języka.

Dgèrnésiais

Pod tą skomplikowaną nazwą kryje się odmiana jednego z języków normandzkich. Mieszkańcy używający tego języka zamieszkują jedną z Wysp Normandzkich – Guernsey. Dgèrnésiais jest bardzo podobny do języka francuskiego, a w szczególności do tego, którego używa się w Normandii. Obecnie mieszkańcy wyspy używają angielskiego, wypierając swój rdzenny język. Nadal można znaleźć miejsca, w których da się doświadczyć odrębność i tradycję mieszkańców, ale niestety wszystko zmierza ku całkowitemu wymarciu. Obecnie osób używających tego języka jako ojczystego jest zaledwie 200.

Język manx

Wyspa Man posiada nie tylko piękną flagę, ale również język. Klasyfikuje się go do grupy języków celtyckich. Historia dotycząca manx jest bardzo ciekawa, bowiem doszło do odrodzenia języka. W 1974 roku zmarł ostatni człowiek, dla którego język manx był mową ojczystą. W teorii język już wymarł i nie ma nikogo, kto rozmawiałby w tym języku. Nic bardziej mylnego. Dokonano czegoś niesamowitego i zaczęto aktywnie nauczać go w szkołach. W wyniku tego manx został dla wielu drugim językiem i dalej funkcjonował wśród mieszkańców. Jednak to jeszcze nie koniec. Kilkanaście lat temu pojawiło się pokolenie, dla których ta mowa była ich pierwszym językiem. Na ten moment około 50 osób uznaje się za native speakera, a kolejne 1500 za osoby biegle władające tym językiem. Mimo to, stan nie jest pozytywny. jednak wszystko będzie jasne dopiero za kilka pokoleń.

Język wepski

Kolejny język jest używany w Karelii, czyli na części terytorium Rosji graniczącym z Finlandią. Niektórzy mówiący w tym języku zamieszkują obwód leningradzki (okolice Petersburga). To położenie definiuje charakter wepskiego, gdyż należy on do grupy języków ugrofińskich. Ciekawostką dotyczącą tego języka jest to, że posiada on aż 22 przypadki, czyli o wiele więcej niż ma to miejsce w polskim. Wepsowie (bo tak nazywa się społeczeństwo, w którym tego języka się używa), mówią też po rosyjsku, który zaczyna powoli wypierać ich ojczystą mowę. Jednak nie zostaje to bez jakiejkolwiek odpowiedzi, ponieważ obecnie wydaje się gazetę „Kodima” („Ziemia ojczysta”). Dzisiaj żyje około 5000 Wepsów, jednak ani liczebność ani podtrzymanie w użyciu nie zmieni obecnej sytuacji języka, ponieważ on obecnie zmierza ku wymarciu.

Na świecie można byłoby wyróżnić jeszcze wiele innych języków, których dalsze użycie może być zatrzymane. Jednak te przykłady przedstawiają kilka różnych rozwiązań takiego stanu rzeczy. Pierwszym z nich jest przyzwolenie na to, żeby język sam wymarł. Nie zapewnienie mu ciągłości ani nie pozostawienie możliwości nauki, było najczęstszym powodem umierania jakiegoś języka. Warto pochwalić próbę ratowania go w sytuacji, w której wszystko wygląda tragicznie oraz mając świadomość sytuacji. Jednak czy społeczeństwo zawsze chce zżyć się z tradycją i historią swojej małej ojczyzny? Z tym jest już różnie i to udowodnił nam język manx oraz dolnołużycki.