Nick:Srebrna
Dodano:2003-04-16 16:05:18
Email:clzpa.raniareeltfnkia@@aiknftleerainar.apzlc
Wpis:Napisłam kolejny kawałek opowiadania... Eh... Oceńcie sami, tylko proszę bądźcie wyrozumiali...
Elf odchodzi. Orphin wskazuje ma czterech swoich i wybiera swojego zastępcę. Wychodzą ze swojej kryjówki i podążają tropem dziewczyny. Ma pewne wątpliwości, czy jest rzeczywiście taka bezbronna. Jej kot wyglądał groźnie. Klęka przy jej śladach. Są bardzo niewyraźne. Ma lekki krok. Strażnik widzi kropelki krwi. Idzie szybko. Postanawia zaskoczyć ją wieczorem. Rozgląda się po pięknym lesie. Sława Lothlorien sięga całego Śródziemia. Jednak od czasu wykucia Pierścienia Władzy, zło przeżera się przez cały świat. Nawet w Złotym Lesie, coraz częściej można spotkać orków i inne potwory. Nastały złe czasy…
Quelle idzie ciężko. Rana wciąż krwawi. Ułamany bełt utrudnia ruchy i sprawia dodatkowy ból. Toron stara się dodać jej otuchy. Popycha ją lekko. Zdaje się mówić: „idź, nie poddawaj się, a wszystko będzie dobrze.” Alqua drobi cierpliwie małymi kroczkami. Dziewczyna rozgląda się. Widzi przepiękne drzewa o srebrnych pniach. Wiatr szepcze w ich koronach.
Przez zielone liście przedzierają się ciemnozłote promienie zachodzącego słońca. Słychać szum rzeki. Łowczymi patrzy na bystrą wodę. Nurt jest silny. Zanurza dłoń. Rzeka jest zimna jak lód. Toron czuje dziwny zapach. Obraca głowę i kieruje się w stronę zarośli. Elfy cofają się lekko. Orphin unosi rękę… Dziewczyna wspina się na koński grzbiet.
- Toron! Chodź!
Targal zawraca. Łucznicy zdejmują strzały z cięciw. Siwek wchodzi do rzeki. Kopyta zgrzytają po kamieniach. Quelle oddycha ciężko. Po chwili są już na drugim brzegu. Kot ogląda się jeszcze i idzie za swoją panią. Orphin staje nad brzegiem potoku. Patrzy z podziwem za kotem i wierzchowcem. Kelebrant jest tutaj bardzo głęboki i ma bardzo silny prąd. Czeka kilka minut. Gwiżdże cienko. Zza drzew wyłania się młody elf. Przerzuca przez rzekę srebrzystą linę. Strażnik przewiązuje ją wokół pnia mallorna. Trójka jego towarzyszy przebiega po niej szybko. Czwarty zostaje na drugim brzegu. Zbiera linę i znika między drzewami.
Zapada zmrok. Cisza opada na las. Słychać tylko szum wiatru i liści, z rzadka krzyk nocnego ptaka. Światło gwiazd zalewa lasy Lothlorien srebrnym blaskiem. Elfy idą szybko. Widać już jasną sylwetkę wierzchowca. Orphin dostrzega kota stojącego nad jakimś kształtem. Dziewczyna! Targal unosi głowę. Strażnik woła cos po elficku. Zbliża się do leżącej postaci. Kot nie przeszkadza. Rozpoznał w przybyszu elfa. Pozostali wynurzają się z mroku.
- Rumil, musisz mi pomóc.- Mówi cicho Orphin.
Delikatnie dotyka przesiąkniętego krwią płaszcza. Ułamane drzewce sterczy z rany. Dziewczyna jest nieprzytomna.
- Musimy wyciągnąć strzałę. Przytrzymaj ją.
Najostrożniej jak potrafi podnosi nieznajomą. Z gardła targala wydobywa się ostrzegawczy pomruk. Orphin powolutku wyciąga strzałę. Rana obficie krwawi. Elf wyciąga z torby pasy materiału. Mocno bandażuje bark. Ogląda strzałę. Została wykonana przez orków.
- Koniecznie trzeba ją zabrać. Rumil, weźmiesz jej konia.
- Dobrze bracie.
Złotowłosy łapie siwka za uzdę. Pozostała czwórka staje przy nim. Alqua patrzy na swoją panią. Toron podchodzi do strażnika.
- Ty też pójdziesz z nami. – Szepcze elf.
Podnosi Quelle. Ku jego zdziwieniu jest bardzo lekka.
- Gdzie się zatrzymamy?
- Na najbliższym posterunku. Trzeba ją dokładnie opatrzyć. Wyślę kogoś po Haldira. On zdecyduje co dalej.
Idą w milczeniu. Elf czuje jak opatrunek przesiąka krwią. Słyszy oddech rannej, chrapliwy i nierówny. Srebrny pień wyjątkowo okazałego mallorna. Z cienia wynurzają się dwaj młodzi strażnicy. W dłoniach trzymają długie łuki. Meldują się Orphinowi. Dzisiaj nie będą spali na tallarach. Muszą się zająć dziewczyną. Na środku polany rozpalają ognisko. Rumil przynosi leki. Odwija bandaże. Rana wygląda brzydko i cały czas krwawi, a całe ramię i bark są opuchnięte. Na boku dziewczyny widnieje duży siniec. Elf wyjmuje słoiczek z jasną, ostro pachnącą maścią. Dotyka ramienia. Bar jest wywichnięty, ale kości całe. Każe przygotować wywar z liści athelas. Przemywa nim ranę, później smaruje maścią. Robi kompres i przykłada do jej ciała. Starannie bandażuje. Spogląda na zroszone potem czoło dziewczyny.
- Jest chora… Trzeba bezzwłocznie przewieźć ją do stolicy- Zwraca się do brata.
- Wiem Rumil. Już wysłałem posłańca po Haldira.
Okrywa ranną płaszczem. Rozgląda się po obozie.
- Gdzie jest kot?
Jakby w odpowiedzi zza drzew wyłania się Toron. Kładzie się przed swoją panią i bacznie obserwuje strażników. Orphin odchodzi. Zmierza w stronę wierzchowca. Przygląda mu się z zachwytem. W żyłach tego zwierzęcia na pewno płynie krew królewskich, rohańskich wierzchowców. Nie ośmiela się go dotknąć. Patrzy na ciemne oczy. Zastanawia się skąd jest ta dziewczyna… Czy na pewno dziewczyna? Prędzej półelfka… Nigdy kogoś takiego nie widział.
|
|
|
|
|
|
|
|
Nick:valakirka
Dodano:2003-04-13 22:17:21
Email:vlapl.apkwi@rakkar@iwkpa.lpalv
Wpis:LUDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! PISZCIE TE OPOWIADANIA !!!!!!WIEM ŻE PROCES TWORZENIA WYMAGA CZASU, ALE MIEJCIE LITOŚĆ NAD CZYTELNIKAMI!!!!!!!!!!!!!! DALIŚCIE KILKA CZĘŚCI OPOWIADAŃ I MYŚLICIE ŻE TO W PORZĄDKU!!!!!!!!!!!!! POMYŚLCIE O NAPIĘCIU, ZSZARGABYCH NERWACH, CZEKANIU ( A RACZEJ NIE DOCZEKANIU SIĘ)!!!!!!!!!
|
|
|
Nick:Srebrna
Dodano:2003-04-13 19:14:59
Wpis:Witam kochani!!! Byłam dzisiaj na rowerach z rodzinką... Nie mam nic przeciwko jeździe na rowerze, ale nie w błocie po kostki!!! A do tego Władcy pomyliły się kierunki i mnie ochrzanił, jak mu o tym powiedziałam. Dzięki temu mieliśmy do nadrobienia 6km... Eh... Wpisuję kawałek 4 części.
Przebudzenie Targallów
Kopyta uderzają o kamienie. Śnieg sypie w oczy, a wiatr jęczy i przenika jeźdźca na wskroś. Brama Czerwonego Rogu. Karadhras. Dziewczyna w ciemnym, brązowym płaszczu prowadzi białego wierzchowca. Tuż przed nimi idzie lekkim krokiem pręgowany targal. To czwarty dzień drogi przez przełęcz, a trzeci tydzień od wyruszenia z Rakkalepte. Zapada zmrok. Jasnowłosa podprowadza konia do wyłomu skalnego. Przywołuje kota. Targal kładzie się przy niej. Quelle wyciąga prowiant. Zadowala się jednak kilkoma łykami kordiału. Zapasy kurczą się zbyt szybko. Otula się szczelniej płaszczem i usypia. Toron ogrzewa ją swoim ciałem. Słyszy dziwne dźwięki. Alqua parska cicho.
Noc mija. Wstaje chłodny poranek. Słońce świeci jasno. Dziewczyna przeciąga się. Bierze konia za wodze i prowadzi w dół po kamienistej dróżce. Teraz pójdzie szybciej. Późnym popołudniem docierają do miejsca, gdzie niknie śnieg i rosną pojedyncze drzewa. Quelle ustrzela sarnę. Oprawia szybko i większą część oddaje Toronowi. Reszta piecze się nad niewielkim płomieniem mizernego ogniska. Słychać krakanie. Na niebie pojawia się stado wron. Czarna chmura ptaków przelatuje nad nimi z łopotem skrzydeł. Łowczyni spogląda za nimi z niepokojem. Ognisko dymi. Mięso pachnie apetycznie. Alqua szczypie trawę. Nagle podnosi głowę. Toron również. Teraz i ona to słyszy. Ciężkie kroki i grubiańskie głosy. Gasi ognisko. Wyciąga długi miecz. Kot pręży się, ogon drga rytmicznie. Quelle chowa się. Koń znika za wyłomem skalnym. Orkowie! Odrażający i okrutni. Przygląda się im z lekkim obrzydzeniem. Przywódca zatrzymuje się w miejscu gdzie obozowała. Łowczyni przeklina się w duchu za głupotę i nieostrożność. Patrzy z niepokojem, jak kilku z nich rozchodzi się po okolicy. Jeden trafia na jej ślad. Targal obserwuje go bacznie. Ork zbliża się. Dziewczyna szykuje miecz.
- Toron odejdź. Zawołam cię w razie potrzeby.
Nie chce narażać go na niebezpieczeństwo.
Żołnierz zbliża się. Jego ciężkie kroki stają się szybsze. Quelle oddycha głęboko. Jest ich bardzo wielu. Nie wie czy da im radę. Może zdoła uciec... Wypada cicho jak duch. Ostrze syczy tnąc powietrze. Ork unosi ciężki topór, ale jest zbyt wolny. Goblińskie ostrze zanurza się w ciele przeciwnika. Ten wrzeszczy ochryple i opada na kolana. Reszta musiała go słyszeć. Biegną. W dłoniach maczugi, topory i berdysze. Na jej szczęście nie mają łuków. Unosi miecz. Naciera. Zwinnie umyka prze ciosami. Paruje uderzenia. Powale czterech na ziemię, ale zostało jeszcze dziesięciu. Atakują wściekle. Jeden uderza ją maczugą w ramię. Quelle czuje obezwładniający ból w barku. Broni się rozpaczliwie. Rozlega się straszliwy ryk. Zza skał wyskakuje Toron. Zaskoczeni orkowie stoją osłupiali. Dopiero gdy targal powala jednego z nich, zaczynają reagować. Kot walczy dzielnie. Jego pazury i kły zbierają żniwo wśród oddziału. Ale słychać dźwięk rogu sygnalizacyjnego. Kolejni żołnierze.
- Toron ! Uciekamy!- krzyczy Quelle- Alqua!
Koń zjawia się błyskawicznie. Dziewczyna z trudem wspina się na siodło. Kolejna fala bólu ogarnia ciało. Targal biegnie. Słychać ochrypłe wrzaski orków. Jęk cięciwy i świst. Jedna strzała trafia do celu. Sterczy z barku łowczyni. Dziewczyna usiłuje sięgnąć ręką i wyciągnąć ją, ale udaje się jej tylko złamać ją w trzech czwartych długości. Wierzchowiec rusza cwałem. Łowczyni kurczowo chwyta się siodła. Pęd wiatru, Toron biegnący obok nich i ból przyprawiający o mdłości. Ogląda się za siebie. Orkowie zostają z tyłu. Kilku usiłuje ich gonić, ale nie mają szans z wiatronogim Alqua... Zostają z tyłu i znikają jej z oczu.
Kilka godzin szaleńczej jazdy. Siwek i targal mogliby biec dalej, ale ich pani jest wyczerpana. Zsiada z konia i opada na kolana. Przed oczami migają ciemne plamki. Usiłuje sięgnąć dłonią do strzały, ale nie daje rady. Czuje, że jest blisko celu podróży. Nie podda się. Opiera się o bok wierzchowca. Targal idzie obok. Odchodzą powoli. Nie wiedzą, że ktoś ich obserwuje. Zza drzew przyglądają im się elfy. Trzymają napięte łuki, a strzały wymierzone są w dziewczynę. Ale nie strzelają. Patrzą jak odchodzi i znika za drzewami. Jeden z nich wstaje. Zwraca się do elfa w długim, szarozielonym płaszczu.
- Dlaczego nie wydałeś rozkazu? Może być niebezpieczna.
- Spokojnie Orphinie. Przyjrzałeś się jej dokładnie? Jest ranna i słaba. Nie atakujemy bezbronnych!
- Tak Haldirze. Ale nie powinniśmy puścić jej wolno.
- Dlatego weźmiesz kilku strażników i dowiesz się kim jest. W razie potrzeby sprowadzisz ją do Kahres Galadhon.
|
|
|
|
Nick:valakirka
Dodano:2003-04-12 22:18:45
Email:vlapl.apkwi@rakkar@iwkpa.lpalv
Wpis:arku! księga gości podupadła? może ludzie chwilowo tylko nie mają czasu tak jak ja i pojawią sie za jakiś czas znowu. zobacz też , że są nowe osoby. pozdrawiam wszystkich i postaram się bywac częściej.
|
|
|
|
Nick:arek hamerykon
Dodano:2003-04-12 18:05:06
Email:atreenk..ndoazbirroewvs@aa@svweorribzaodn..kneerta
Wpis:widze ze ksiega troche podupadla ludzi prawie woogule nie ma a jak sa to co miesiac czeklam na czacie zara chyba zasne siku mi sce czytam parodie wladcy
|
|
|
Nick:Srebrna
Dodano:2003-04-11 13:45:26
Email:clzpa.raniareeltfnkia@@aiknftleerainar.apzlc
Wpis:Skończyłam 4 część kochani... I myślę, że pojawi się w ciągu najbliższych 3 tygodni . Trzymajcie się ciepło!
|
|
|
|
Nick:sulenor
Dodano:2003-04-11 08:56:43
Wpis:Sreberka, hotbeast, sreberka. A tak przy okazji, będzie ktoś w sobotę na czacie między 18 a 20? Bo ja mam zamiar być.
|
|
|
Nick:Marta
Dodano:2003-04-10 22:19:38
Email:allpe.kasijreejtenwin@aa@niwnetjeerjisak.eplla
Wpis:Dzięki. Cieszę się, że nadawało się do czytania. 
Postaram się dopisać resztę.
A w miejsce kropek wstawcie co chcecie. Ja nie miałam pomysłu na chorobę i imię braciszka.
Pa, pa!
|
|
|
Nick:Hanya
Dodano:2003-04-10 18:51:29
Email:clupr.aprwe@@ewrpa.rpulc
Wpis:Stronka świetna.
Szkoda tylko, że takich stron jak i opowiadań w polskim internecie jest tak mało...
|
|
|
Nick:HotBeast
Dodano:2003-04-10 17:28:42
Wpis:Tak tak, oczywiście. A świstak siedzi i zawija w te papierki... ))
|
|
|
Nick:Ashira
Dodano:2003-04-10 14:17:09
Wpis:Srebrna..... To mnie zachwyciło! =D Przepiekny wiersz...
Hot, lej na takie listy! TY piszesz, TY wymyślasz, TY tworzysz tak cudowne(podlizać to sie umiem =P)dzieła... Robisz to z myślą o NAS, żeby NAM dać coś pięknego. I dajesz =) A jak sie komuś coś nie podoba to wypad z baru, bo egoistów nie obsługujemy =p
Kocham twoje opowiadania... Błagam, pisz... Szybciej =p
"Czekoladki" ZASŁUGUJĄ NA NOBLA!!!
|
|
|
Nick:Srebrna
Dodano:2003-04-10 14:16:24
Email:clzpa.raniareeltfnkia@@aiknftleerainar.apzlc
Wpis:Hejka wszystkim!!!
Mam nadzieję, że nie znudziły was moje wiersze. Narazie wpisuję kolejne COŚ...
Przywiał mnie dobry wiatr
Abym została na przyjaznej ziemi
Zrosiła mnie ożywcza woda
Bym zapuściła tu korzenie
W okolicy tak cichej i pustej
Za wysokimi murami ogrodu
Pod szklanym kloszem
Mam wyrosnąć piękna lecz krucha
A ja chcę odejść daleko
Tam gdzie słońce świeci mocniej
Grzejąc czerwone bijące serce
Śnieg otula białym płaszczem
Srebrną zimą w uśpionym lesie
Gdzie śpiewa dla mnie
Bystry strumień wśród kamieni
Baśni opowiada ciemną nocą
Trawa przy moich stopach
|
|
|
Nick:Srebrna
Dodano:2003-04-09 20:07:04
Wpis:Taka zawsze byłam
Taka zawsze jestem...
Samotną strzałą
Na pustym niebie
Na suchej pustyni
Zielonym źdźbłem
Na jasnym niebie
Białą chmurą...
Bo nikt nie słyszy
Jednej pszczoły
W ula szumie...
Nikt nie widzi
Jednej kropli
Pośród morza...
Kto dostrzerze
Ziarnko piasku
Na pustyni?
A ja jestem
Samotną strzałą
Na czystym niebie
Zieloną wyspą
Na pustym morzu
Płatkiem śniegu
W gorżącym lecie
Kwitnącym krzewem
Wśród wiecznych lodów...
|
|
|
Nick:Babajaga
Dodano:2003-04-09 19:37:41
Url:www.haldir.prv.pl
Email:sllpa.sphwy@_hwcitticwh_@ywhps.aplls
Wpis: bardzo chętnie przyjmuje konstruktywna krytyke - dotyczącą stylu, wydarzeń, rytmu, składni i odbioru tekstu.
Nie przyjmuję krytyki co do samego tematu - treść? owszem, tu zawsze mozna coś zarzucić - ale tematyka jest narzucona przez autora i nie podlega dyskusji. Sorki.
Idę poczytać cos mało ambitnego... ;]
|
|
|
Nick:Mel
Dodano:2003-04-09 19:30:21
Wpis:Bardzo mnie cieszy to że Rozśmieszona nie odebrała innym radości pisania. Nasze Autorki na szczęście oprócz wrażliwych i pełnych humoru serc posiadają dusze obleczone w kolczugi z mithrilu więc tzw. "krytyka" ich nie zrazi. Miłe jest jednak to że pojawiają się nowe postacie na Haldirowej Stronie ...
MARTO czekam na dalszy ciąg zapowiada się ciekawie ...
Oj Eru jak to miło że mogę się z WAMI tu spotykać ... narazki ...
|
|
|
Nick:marcepanka
Dodano:2003-04-09 18:22:12
Wpis:Marto!!! mi sie opowiadanko podoba bardzo dlatego mam nadzieje ze bedzie dalsza czesc? pozdrawiam
kochane moje...postaram sie dzisiaj wejsc na czata ale nie obiecuje
buziaki przesyłam
|
|
|
Nick:marcepanka
Dodano:2003-04-09 17:15:16
Wpis:Hot...a ja poprosze te czekoladki z nadzieniem mlecznym i z orzeszkami na wierzchu hihi
|
|
|
Nick:Megana
Dodano:2003-04-09 13:53:16
Email:rlopb.ipnwh.illlli.hwnpi.bpolr
Wpis:Hot, a polewę posyp orzeszkami, na to bita śmietana, wisienka i zasmażka....
Babojago - hehe.
|
|
|
|
Nick:dunedainka
Dodano:2003-04-09 13:32:21
Url:??
Wpis:HotBeast kochamy Cię za twoją twoją twórczość.
|
|
|
|
Nick:HotBeast
Dodano:2003-04-08 23:40:29
Wpis:Tak jest !!!
|
|
|
Nick:Babajaga
Dodano:2003-04-08 23:34:36
Url:www.haldir.prv.pl
Email:sllpa.sphwy@_hwcitticwh_@ywhps.aplls
Wpis: nawet juz mi sie nie chce brać udziału w tej dyskusji...
jak chce poczytać coś ambitnego to czytam Tołstoja. Lwa oczywiście.
Hot nie żałuj polewy
|
|
|
|
|
|
|
Nick:HotBeast
Dodano:2003-04-08 23:08:04
Wpis:"Wierzę, że stać was na więcej niż tu dotychczas pokazaliście. Sami na pewno wiecie, że trzeba się rozwijać."
Rozśmieszona, takie teksty nigdy na mnie nie działały, i to nie ulegnie zmianie. Pisząc "Czekoladki" świetnie się bawię i robię to by dać zabawę innym. Jeżeli chciałam popisać się czymś ambitniejszym to postarałam się żeby takim było i można to znaleźć w sieci chociaż będę na tyle złośliwa (a co!!!) że nie podam adresu.
Faktycznie masz prawo do własnego zdania, chociaż takim wpadaniem na stronę Babyjagi i atakowaniem zgranej paczki towarzystwa nie pozyskasz ich zaufania. Teraz każda Twoja krytyka będzie odbierana jako atak, a terrorystów mamy chyba już dosyć. Pozdrawiam i idę kończyć kolejną część "Czekoladek". Będą ociekać ... Czekoladą. )))
|
|
|
Nick:Marta Kolnacka
Dodano:2003-04-08 20:38:34
Email:allpe.kasijreejtenwin@aa@niwnetjeerjisak.eplla
Wpis:Wysłałam już swój pierwszy tekst do Babyjagi z prośbą o komentarz, ale jeszcze zamieszczę go tutaj. Napiszczie czy wam się podoba! 
„Para bez przyszłości” cz.1
Luinnwalma zmierzała do wyśnionego Lothlorien, bo słyszała o wielu uzdrawiających ziołach, które porastają tę krainę. Miała nadzieję, że dobra władczyni Złocistego Boru pozwoli jej zabrać trochę meantalinu, rośliny, z której napar leczy ................. To była ostatnia szansa na uratowanie jej młodszego brata.
Luinnwalma nie wahała się ani chwili przed podjęciem decyzji o wyjeździe. Spakowała sobie trochę prowiantu, założyła wygodne ubranie i płaszcz, przepasała się mieczem, wzięła mapę, którą dostała od geografa z Minas Tirith i ruszyła w nieznane. Teraz jednak po blisko miesiącu podróży zaczynała żałować swej pochopnej decyzji. Bo przecież nie miała pewności, że w ogóle zostanie wpuszczona do Lorien, a co dopiero, że dadzą jej choć trochę cennego zioła. Ale skoro okrążyła już Fangorn (wielkim łukiem), to nie może się poddać.
Minęło jeszcze kilka dni tułaczki przez Pole Celebranta, gdy na horyzoncie ukazał się cel jej podróży – Złoty Bór. Wiedziała, że to ten właśnie las, bo drzewa w nim znacznie przewyższały wszelkie inne, jakie dotąd widziała. Choć była bardzo zmęczona, przyspieszyła kroku. Wstąpiła w nią nowa nadzieja. Była już tak blisko spełnienia jej wszystkich pragnień. Uwierzyła, że ocali .............
Dotarła do jakiejś rzeczki. Według mapy była to Nimrodel. Luinnwalma postanowiła wykąpać się w jej krystalicznie czystych wodach. Rozejrzała się, czy przypadkiem nikogo nie ma w pobliżu i nie zauważywszy nikogo zaczęła się powoli rozbierać. Zsunęła kaptur z głowy, odsłaniając błyszczące, złotobrązowe włosy. Zdjęła ciemnozielony płaszcz. Rzuciła go w trawę. Ułożyła na nim resztę swych ubrań i pochwę wraz z mieczem. Obok postawiła swoje wysokie buty wraz ze sztyletami, które były wsunięte za cholewy.
Dziewczyna powoli zanurzała się w strumieniu i miała wrażenie, że całe zmęczenie zostaje zmyte z jej ciała przez chłodną wodę. Rzeka nie była zbyt głęboka, więc aby całkowicie się zanurzyć Luinnwalma musiała się położyć. Po tak długiej podróży czysta woda była prawdziwym błogosławieństwem. Pobliski wodospad ślicznie szemrał, zdawało się, że śpiewa coś w nieznanym języku. Dziewczyna na chwilę zamknęła oczy i to był jej błąd.
Usłyszała plusk, błyskawicznie wstała, ale było już za późno. Stał koło niej jakiś obcy, bardzo wysoki mężczyzna, a jego pięknie zdobiony nóż błyszczał w słońcu tuż przy jej szyi. Była przerażona i wściekła na siebie za taką nieostrożność.
Stali tak przez krótką chwilę, ale Luinnwalmie wydało się to wiecznością. Mężczyzna milczał i bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy prześlizgiwał po niej wzrokiem. Miał bardzo zimne, ale jednocześnie głębokie oczy, w kolorze szafirów. Woda sięgała mu gdzieś pod kolana, ale miał na nogach wysokie, nieprzemakalne, zrobione ze skóry buty, ozdobione w motywy roślinne. Sądząc po długich, jasnych włosach, szpiczastych uszach i postawie - był elfem. Dziewczyna nigdy wcześniej nie spotkała elfa, więc ten zrobił na niej ogromne wrażenie.
Dopiero po jakimś czasie Luinnwalma zdała sobie sprawę z tego, że jest naga. Przybysz zauważył to o wiele wcześniej i może dlatego milczał, bo po prostu był w lekkim szoku. Nie często ogląda się tak piękne kobiety nago, nawet jeśli jest się elfem. Luinnwalma miała wspaniałe, połyskujące w słońcu żywym złotem włosy. Kiedy wstała sięgały jej do pasa i oblepiały jej plecy, a także, z czego się cieszyła, zakrywały jej piersi. Nie żeby miała się czego wstydzić. Jeśli jakieś piersi można nazwać idealnymi, to właśnie jej. Nie było tego widać w minie elfa, ale był on tego samego zdania. Poza krągłymi piersiami jego uwagę przykuły również szczupła talia, pociągające biodra, bez cienia zbędnego tłuszczu i cudowne oczy dziewczyny. Były one w kolorze ciepłego brązu, o rzęsach sięgających „aż do nieba”. Teraz spoglądała tymi migdałowymi oczętami, trochę wylękniona, na elfa, który odsunął już ostrze od jej zgrabnej szyi.
Milczenie trwało dalej, aż Luinnwalma postanowiła je przerwać. –„Nie często przeżywam takie sytuacje.” - powiedziała cicho, lecz wyraźnie. Miała bardzo melodyjny głos. – „Jak będziesz taka nieostrożna, to następnej możesz nie przeżyć. Mogłem być orkiem.” – odpowiedział twardo elf. – „Chyba źle mnie zrozumiałeś. Miałam na myśli, że nie często mi się to zdarza... Jestem Luinnwalma. Możemy wyjść już z wody? Zaczyna mi się robić zimno.” – dodała dziewczyna tonem już pewniejszym, wręcz wymuszającym posłuszeństwo. Elfowi chyba się to nie spodobało. – „Nie zapominaj, kto przed chwilą mógł cię zabić niewielkim ruchem ręki. Ja wydaję rozkazy.” – powiedział niezbyt zachwyconym głosem. W rzeczywistości ta sytuacja zaczynała go bawić. – „Chyba nie dosłyszałam twojego imienia? A jeśli tak lubisz marznąć to możemy tu jeszcze stać.” – ton Luinnwalmy był wręcz impertynencki. – „Nie dosłyszałaś, bo się nie przedstawiłem. Jestem Haldir. Bronię tej krainy przed nieprzyjaciółmi. Właśnie byłem na patrolu, gdy się zjawiłaś.” – „Nie zauważyłam nikogo, jak wchodziłam do wody. I rzeczywiście, niezły ze mnie nieprzyjaciel! Nawet nie jestem uzbrojona!” – ostatnie słowa prawie wykrzyczała. Elf lekko się uśmiechną. – „Ależ jesteś całkiem porządnie uzbrojona! Mając taki wygląd można pokonać niejednego mężczyznę.” – powiedział to prawie się śmiejąc. Luinnwalmy nie rozbawiło to wcale. – „To miał być komplement?” – spytała beznamiętnie. – „Tak. Uznajmy, że miał to być komplement” – odrzekł elf. – „Jeśli tak, to kiepski. I wybacz, ale muszę wyjść z wody zanim się rozchoruję. Jeśli chcesz, możesz przeciąć mnie na pół za nie zastosowanie się do rozkazu.” – powiedziała dziewczyna i zaczęła iść w stronę brzegu. Haldir schował swój miecz i chwycił ją za ramię. – „Nie dotykaj mnie!” – zdążyła krzyknąć dziewczyna nim znalazła się na rękach elfa. Haldir wyniósł ją, szarpiącą się, na brzeg i postawił na trawie, koło ubrań. Luinnwalma zamachnęła się aby uderzyć go w twarz, ale elf złapał jej rękę. – „Wszystkich, którzy ci pomagają bijesz?” – spytał prawie ze śmiechem. – „Poradziłabym sobie sama z wyjściem na brzeg. Wejść jakoś mi się udało, prawda? – spytała złośliwie. – „Przyznaj, że chciałeś móc mnie dotknąć.” – dodała, jak się Haldirowi zdało, z lekka nutką nadziei w głosie. Ale sadząc po wyniosłej minie dziewczyny, była to tylko jego wyobraźnia. – „Myśl o tym, jak chcesz, ale nie pochlebiaj sobie zbytnio.” – odpowiedział z przekąsem. – „Pozwolisz, o Panie, abym odziała swoje nędzne ciało?” – spytała Luinnwalma ze złośliwym uśmiechem. – „Czy mam tu stać, goła i mokra?!” – dodała z gniewem. – „ Wytrzyj się i ubierz, tylko szybko.” – odparł elf. – „Odwróć się. Przecież nie będę przebierała się przy tobie.” – powiedziała dziewczyna tonem nie znoszącym sprzeciwu. Na Haldirze nie zrobił on nawet najmniejszego wrażenia. – „Przecież od ostatnich dziesięciu minut widzę cię nagą. I teraz dopiero się zawstydziłaś?” – twarz Luinnwalmy oblał leciutki rumieniec, więc dziewczyna, aby nie dać nic po sobie poznać, odwróciła się w stronę ubrań. – „Mogę stanąć tyłem, jeśli tak bardzo ci zależy, ale twoją broń i tak zabrałem. Nie masz mnie czym zaatakować. A nawet, jak byś próbowała, to usłyszałbym, jak się zbliżasz”. - Luinnwalma szybko obrzuciła spojrzeniem swoje buty i odkryła, że nie ma w nich już noży. Miecza też oczywiście nie było. – „Masz rację. Z takimi wielkimi uszami z pewnością byś usłyszał.” – powiedziała ze złością. Chciała go zranić, obrazić, sprawić mu choćby najmniejszą przykrość. Odwróciła się, żeby zobaczyć jego minę. Stał tyłem. Sam nie wiedział dlaczego, ale ukłuła go jej uwaga. Miał w końcu swoją męską i elfią dumę. Dotychczas nikt się do niego w ten sposób nie odzywał.
Luinnwalma wytarła się płaszczem i bardzo powoli zaczęła się ubierać. Wydawała przy tym cichutkie, kuszące jęki. Co jakiś czas zerkała kątem oka na elfa. Zastanawiała się, czy spróbować uciec, czy może powiedzieć Haldirowi po co przybyła i poprosić o odrobinę zioła lub audiencję u Pani Galadrieli.
C.D.N. jeśli spodoba wam się to, co dotychczas powstało
|
|
|
|
Nick:Megana
Dodano:2003-04-08 20:24:40
Wpis:Finlandzką!....taaaak...plisss, rozśmieszona, nie czytaj tu nic więcej. Umrzesz ze śmiechu.To nie jest strona miłośników wybitnej literatury. To jest strona stukniętych wariatek, które po pracy i po szkole lubią sie powygłupiać. Nie żałuj nam. Zajmij sie sprawami naprawdę poważnymi - wojną w Iraku, sprawą Rywina, czy czymś takim, co przystoi ludziom dorosłym i bez poczucia humoru. Żyj i daj życ innym - to moja dewiza. Oczywiście, dopóki nic złego nikomu nie robisz.....A na marginesie - nudno byłoby na świecie, gdyby wszystkim podobało się to samo, nie? jak mawiał pewien pisarz, świat jest bogaty we formy, a i w treść niebiedny...
|
|
|
Nick:Rozśmieszona
Dodano:2003-04-08 19:54:45
Wpis:Marcepanko nie martw się o mnie. Wiem o czym napisała Mel. Jeśli chodzi o tą finlandzką (dobrze kojarzę?) pieśń (bo chyba jest ona napisana w formie pieśni, prawda?)to rzeczywiście nie czytałam jej, ale tylko z jednego powodu,nie znalazłam jej w żadnej księgarni, czy bibliotece.
Jeśli kiedyś wpadnie w moje ręce to bardzo chętnie ją przeczytam.
Aha. O nagrodzie Nebula też nie słyszałam. To chyba świadczy o tym, że jestem tępa, ale nie będę kłamać.
A skoro uważacie doskonalenie swoich opowiadań za głupotę, to spoko.
Pozdrawiam.
|
|
|
Nick:marcepanka
Dodano:2003-04-08 19:33:35
Wpis:Toćka witaj w rodzinie!!!!!!!!!!!!!!1
Rośmieszona..myśle, że wpis Mel wszedł Ci w pięty bo sądze ze nawet nie kojarzysz o czym ona napisała
naprawde nie musisz sie tak tłumaczyć...powiedziałaś co uważasz i nic już tego nie zmieni..a seks jest wszedzie...w każdym najgłupszym filmie, w reklamie...powinnaś sie już przyzwyczaić...
Babojago...musimy sie spotkać na czacie bo myśle ze wiem co wkońcu zrobić zeby był admin...ale Ty musisz być przy tym
MEL JESTEM Z CIEBIE TAAAAKA DUMNA!!!!!!!!!!!!SERCE TY MOJE!!!!!!!   
KOCHAM WAS WSZYSTKICH!!!!!!!!ARECZKU.....OSZ TY ŁOBUZIE!!!!!!!!!  
|
|
|
Nick:Toćka
Dodano:2003-04-08 19:10:38
Email:alnpd.naai@rienttneir@iaan.dpnla
Wpis:Stona świetna ! Ten wpis bradziej pasowałby
gdyby go zrobił mój 13-letni syn, ale on niestety nie interesuje się taką tematyką. Jestem pełna podziwu dla waszej wyobraźni moi kochani. Byle tak dalej. Będę częstym gościem na owej stronie i z wielką uwagą przeczytam wszystkie teksty. Serdecznie pozdrawiam i głębokie ukłony w stronę twórcy strony
|
|
|
Nick:Mel
Dodano:2003-04-08 18:44:37
Wpis:Niestety spóźniam się z wpisem (tradycja)ale mam nadzieję że kolejne osoby pragnące w jakiś sposób ocenić stronę Haldira przemyślą zanim wpiszą swój osąd ...
Myli się każdy kto posądza wielbicieli tej strony o nieznajomość twórczości Profesora lub jej lekceważenie. Wielu z nas nie tylko, że bez kompasu porusza się po jego Dziełach ale również sięgnęło dalej - do źródeł inspiracji, którą dla J.R.R. Tolkiena była Kalevala (polecam - wybitna epopeja nie stroniąca od erotyki). Tak samo dla innych LOTR może stać się przyczynkiem rozwoju ich twórczości niekoniecznie zbieżnej w chronologii, tematyce czy postaciach bohaterów z Oryginałem. Oceniający opowiadania powinni brać przykład z Drzewca: "nie bądźmy zbyt pochopni" - dotyczy również wyrażania opinii (przesłaniem Tolkiena była m.in. tolerancja). Należy pamiętać też że "nie każdy zbłądzi kto wędruje" przez rozległą krainę literatury. Zdarzyć się może bowiem że ktoś raczkując w zaraniu swej twórczości - w jej jesieni pochyli głowę odbierając Nagrodę Nebula, Hugo, BSFA czy innej...
Pozdrawiam autorów wszystkich textów (Arka - Estela też) oraz Babęjagę i wszystkie cudowne Elfki (Arka też )...
|
|
|
Nick:Rozśmieszona
Dodano:2003-04-08 01:34:49
Wpis:Cieszę się, że tyle osób z pośród was zareagowało na mój wpis.
Macie racje - nie znam was. Ja tylko wypowiedziałam swoje zdanie. Lubię czasem czytać historie tego typu i seks w nich nie przeszkadza mi wcale, pod warunkiem, że w opowieści jest także coś poza nim.
Chciałam tylko zwrócić waszą uwagę na to, że w niektórych z waszych opowiadań jedyną ważną rzeczą jest seks, a reszta historii istnieje tylko po to żeby do niego doprowadzić.
To bardzo fajnie, że jest coś co was tak pochłania i że jest to właśnie pisarstwo. Wierzę, że stać was na więcej niż tu dotychczas pokazaliście. Sami na pewno wiecie, że trzeba się rozwijać.
Może byłam zbyt nieprzyjemna, ale chciałam żeby moja krytyka była konstruktywna.
Zamiast czuć się urażeni pokażcie mi, jak bardzo się mylę. Na pewno jesteście w stanie napisać coś "chwytającego za serce" itd.
Aha. To prawda i przyznaję się bez bicia - nie jestem jedną z pierworodnych. Marcepanko, czy sugerujesz, że ty jesteś elfką? Jeśli jesteś to bardzo się cieszę, że jednak te cudowne istoty żyją gdzieś na tym świecie. 
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za zrozumienie. Bo w końcu każdy ma prawo do swojego zdania.
I wcale nie chciałam was zniechęcić do pisania. A poza tym, chyba nie dałoby się tego zrobić, prawda?
|
|
|
Nick:marcepanka
Dodano:2003-04-07 23:26:25
Wpis:ehh....jak to dokładnie widac ze jesteś niezłą prowokatorką...ale spooooko...nie mam zamiaru sie zniżać do Twojego poziomu
jesteś troche monotematyczna
hehe...mam nadzieje ze ten wpis zrobił Ci dobrze,może poczułaś sie lepiej wpisując jakieś "inteligentne" zdania tylko ze kobieto powiedzmy sobie szczerze...jesteś załosna tak jak to wszystko co napisałaś i jeżeli jesteś taka mądra to z niecierpliwością czekam na Twoje dzieło!!!!no chyba że już masz sie czym pochwalić?...
aha...i następnym razem nie tłumacz się tak bardzo i nie wymyślaj cudzych myśli...
SKARBY MOJE KOCHANE!!!POSTARAM SIE JUTRO BYĆ MEG, MEL, SWEET, ELANOR, SREBRNA, ARECZKU, ASH...JEŚLI DACIE RAZE TO ZASTOSUJCIE WIECIE CO....METODA
KOCHAM WAS BARDZO I CAŁUJE NA DOBRANOC
NAMARIE
|
|
|