Nick:marcepanka
Dodano:2003-04-07 22:48:18
Wpis:rozśmieszona to ja jestem teraz przez niejaka Rozśmieszona hehe....no tak..wiadomo ze są ludzie, którzy zawsze musza sie przyczepic ehhh....Rozśmieszona...widac że lubisz prowokowac ludzi ale tym razem Ci sie nie udało.Nie znasz naszego grona i nie wiesz jacy jestesmy.HotBeast pisze jedne z lepszych opowiadanek a to że śa z dodatkiem seksu niczemu nie szkodzi.Z Twojego wpisu wynika tylko jedna rzecz: POPROSTU KOCHANA NIE JESTEŚ ELFEM I NIE MASZ WYOBRAŹNI!! hehehe
miłego czytania owych odpowiedzi jak widzisz są tu ludzie na poziomie, nie wiem, może liczyłaś na jakieś bluzgi żeby sie z kimś pokłócić
aha...a poza tym...to nie są reportażw do gazet..tylko teksty pisane pod wpływem emocji i chwili..zresztą ..nie bedę Cie tego tłumaczyc..
Hot..nie przejmuj sie i pisz dalej
aha...a Ty Rozśmieszona to może taka specjalistka od Tolkiena co????...to ja radze Ci uważać co piszesz...wśród nas jest osoba, która zagięła by Cie w każdej kwestii jeśli chodzi o Jego dzieła...zna sie na każdym szczególe...(kochana Mel!!!! )..dlatego...nie madrz sie tak głupkowato
|
|
|
|
|
|
|
Nick:HotBeast
Dodano:2003-04-07 22:23:39
Wpis:Rozśmieszona, ja się nie gniewam, i radzę Ci poczytać encyklopedię a nie slash'e, jeżeli oczekujesz czegoś ambitnego. Tam nie będziesz miała się z kim spierać...
Jeżeli czytałaś wszystkie teksty, to robiłaś to niedokładnie, bo przed każdym jest ostrzeżenie. Byłaś uprzedzona. Jeżeli nie lubisz czegoś takiego, TO PO CO TAM WLAZŁAŚ????
Ja się wcale nie denerwuję... Ja mam ochotę spaść ze śmiechu z mojego krzesełka. Jak dobrze że mam poręcze po obu stronach...
łuups!!!!!! Oj, a jednak spadłam. :))))))))))
|
|
|
|
Nick:arol-hamerykon-tysioconik
Dodano:2003-04-07 22:08:52
Wpis:e teges roz wiesz co ci szkodzi ze opowiadania nie sa o tolku mi to nic nie przezskadza a ja pisze opowiadania ala tolkien zapraszam pare wpisow wczesniej a jak ci sie teksty dziewczyn nie podobaja to po co je czytasz ?
|
|
|
Nick:Babajaga
Dodano:2003-04-07 22:06:22
Url:www.haldir.prv.pl
Email:sllpa.sphwy@_hwcitticwh_@ywhps.aplls
Wpis: ^_^ pomijając wątpliowe walory moich własnych tekstów, pozwolę sobie zauważyć, że np. taka HotBeast ma świetny styl. Długo już siedzę w tym biznesie i potrafię pewne rzeczy poznać. Nalezałoby też zaobserwować jedno - zdrową dawkę humoru.
Tolkien? Z całym szacunkiem dla pana profesora - pozyczam sobie elfy i daję się im bawić. W końcu tak mało miały radochy w książkach.
Na szczęście na co dzień nie stykam się z takimi osobami jak Owa Rozsmieszona Pani, wolę swoje grono erotomanów i homofilów (np. na libraryofmoria.com gdzie tworzymy zwarte szeregi ludzi z otwartymi umysłami i głupimi pomysłami). Jesli chcesz z tym walczyc - nie radzę. Osób piszących takie rzeczy są miliony... to walka z wiatrakami. Jesli chcesz wyrazić swoją opinię - spoko, ja ją szanuję.
Wiedz jednak, że pływasz po powierzchni. To co piszę w pewinien sposób świadczy o mnie, owszem, ale nie stronię od ambitnej lektury. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że pisanie swoich tekstów traktuję jako ćwiczenie - lubię to, chcę coś w tym przemycić. Niekoniecznie głębokie, ambitne treści.
Zresztą, kochani czytelnicy, traktuje to jak chcecie. Polska to pod tym względem dziwny kraj. Dlatego żegam was na chwile obecne i umykam w swoje międzynarodowe grono pisarczyków gatunku slash ^_^ papa
|
|
|
Nick:Shaznah
Dodano:2003-04-07 21:45:18
Email:slhpa.zaniarhe@tinnit@ehrainaz.aphls
Wpis:jej Rozmieszona czy ktos powiedzial ze beda to texty ala Tolkien? to mialy byc opowiadania o Haldirze, opowiadania, mi nie przeszkadza pare dialogow no i urozmaicenia to ze ktos pisze harleqiny czy jak ty to tam nazwalas wcale nie swiadczy o tym ze jest kiepskim fanem fantasy albo ze nim wogule nie jest , w wlasciwie napisz do mnie moze inteligentnie pokorespondujemy -pozdrawiam
|
|
|
|
Nick:Re do Rozśmieszonej
Dodano:2003-04-07 21:28:28
Wpis:Tylko w kwestii formalnej: po podświetleniu mailto refleksja: "żebyście" pisze się razem!
|
|
|
Nick:Rozś. do gr. możliwości
Dodano:2003-04-07 21:01:05
Wpis:Najzabawniejsze są teksty HotBeast. Po prostu komedia. Powiedz mi, proszę, czy one zawierają jakieś ukryte przesłanie dla świata? A jeśli tak, to jakie? Jestem bardzo ciekawa.
Aha. Muszę się pochwalić : przebrnęłam przez wszystkie wasze teksty. A przyznaję - nie było to łatwe.
Nie, nie jestem homofobem, ani jakimś świętoszkiem - nie o to chodzi.
Lubię czytać historie, które coś w sobie zawierają. Coś "dla potomnych" itd.
|
|
|
Nick:Rozśmieszona do granic mo
Dodano:2003-04-07 20:26:40
Email:niilea wpooddaalms,e zrpe ebiyn eciinem meniice nyibe eprz e,smlaaddoopw aeliin
Wpis:Stronka jest moim skromnym zdaniem ogólnie fajna, ale (no tak, zawsze są jakieś ale) rozśmieszyły mnie niektóre, bardzo żałosne, teksty (z działu Texty).
Zastanawiam się, jak to się stało, że prezentowana jest tu twórczość osób, które sprawiają wrażenie bardziej erotomanów niż fanów książek Tolkiena...
Opowiadania te w większości nadają się raczej na stronę miłośników harlequinów (i to kiepskich).
Nie chcę was w żadnym wypadku urazić, tylko przedstawiam swoją opinię na ten temat.
Pewnie teraz stwierdzicie: "Co ona ma do gadania? Nawet jej nie znam! Jakaś idiotka i tyle!", ale przeczytajcie te historyjki jeszcze raz i odpowiedzcie sobie szczerze na pytania: Czy te teksty, poza postaciami i miejscami akcji, mają coś wspólnego z Tolkienem? A może to raczej przepełniona seksem i naiwnymi dialogami parodia?
Bardzo jestem ciekawa waszych odpowiedzi, więc wpadnę tu za jakiś czas zobaczyć, czy są jakieś nowe wpisy.
Domyślam się, że niestety większość "twórców" będzie wielce oburzona...
Nie przejmujcie się! To tylko wasze początki! Wydawnictwa harlequinów są zainteresowane współpracą z autorami takich zabawnych, ociekających pustym seksem, wyzutych z jakich kolwiek wyższych uczuć opowiadań! Przed wami świetlana przyszłość!
Przepraszam wszystkie osoby, które mogłam niechcący urazić i życzę wspaniałej kariery pisarskiej...
Pozdrawiam wszystkich tolkienomanów.
|
|
|
Nick:Melfi
Dodano:2003-04-07 15:15:35
Wpis:Sweet,dzięki!
Ludzie!!!!!!!!!Ale tu sypier!!!!!!Kto to widział śnieg w kwietniu?Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.......
Nie wpadnijcie w zaspy,bo ja już dziś wpadłam...
Trzy godziny na lodzie w letnich oponach...Porazka....Istny taniec na lodzie!!!!!!!Mam doła,wiosna się nam schowała!!!!!!trzeba ją odnależć i sprać
Papa!Pozdrawiam gorąco wszystkie Elfy,zwłaszcza te z południa....
|
|
|
Nick:Srebrna Strzała
Dodano:2003-04-07 14:25:18
Wpis:HEJ!!!!
Napisałam!!! Już wklejam!!! Papa!!!!
cz 3.5 (czyli koniec Dziedziczki)
Dziewczyna czuje, jak na jej dłoni zamyka się dłoń elfki. Otwiera oczy. Niebo szarzeje ,a od strony lasu barwi się złotem. Quelle odwraca głowę. Dotyka grzbietu Torona. Wyswobadza rękę z uścisku Verya. Wstaje. Wygląda przez okno. Ubiera się szybko i wychodzi. Idzie na skraj lasu. Przygląda się trawie. Szuka czegoś, choć nie wie dlaczego. Nagle dostrzega mocny błysk. Odgarnia zgniecione źdźbła. Na ziemi leży połówka medalionu na złotym łańcuszku. Jasnowłosa przygląda mu się ze zdumieniem. Bierze go do ręki i wraca do komnaty. Otwiera jedną z niewielkich szufladek. Wyjmuje drugą połówkę i składa razem. Pasuje idealnie... Zamyka je w dłoni. Linia złamania lśni przez chwilę i znika. Medalion znów jest cały. Po jednej stronie wygrawerowano siedmioramienną gwiazdę wpisaną w okrąg. Po drugiej zaś jest imię. Inte... Zna je. Przymyka oczy. Widzi twarz kobiety z dzisiejszego snu. Czuje, że nie może już czekać. Wie, że to wężooki nasłał upiory, że coś knuje. Toron przygląda się jaj uważnie. Nadszedł czas...
Verya budzi się i wstaje. Ubiera szybko. Słychać pukanie do drzwi i głos Galadara.
- Wejdź!
- Quelle, Bractwo czeka...
- Wiem. Śpieszmy się.
Ciche. Puste korytarze. Część pałacu należąca do Bractwa.
- Galadarze, minął już miesiąc od czasu mojego powrotu do Rakkalepte, a ty w dalszym ciągu nie chcesz mi powiedzieć czego się dowiedziałeś. Chyba nadszedł czas...
- Tak. Już pora. Wiemy, że wężooki nazywa się Ango. Mieszka w Isengardzie i służy Sarumanowi. To on przywołał upiory. Odkryliśmy również, że jedno z widm wciąż snuje się po terenie Rakkalepte.
- Wiem o zjawach. A także o duchu w lesie. O widmie kobiety z rodu Targallów. Znam ją skądś... Śniła mi się dwukrotnie, a czasem nocą mam wrażenie, że słyszę jej głos szepczący moje imię. Galadarze ja muszę wyjechać! Inaczej będzie za późno!
- Właśnie dla tego oczekuje cię Bractwo.
Ciężkie, rzeźbione drzwi. Komnata zalana jest złotym blaskiem słońca. Między kolumnami stoi wysoka postać. Splecione srebrzyste włosy opadają na plecy. Odwraca się słysząc ich kroki. Twarz nie wyraża niczego, ale w ciemnobłękitnych oczach widać uśmiech. Odgarnia z czoła niesforny kosmyk.
- Witam cię, Dziedziczko.
- Witaj panie...
- Pokaż rękę.
Quelle wyciąga dłoń. Jest już sprawna. Jedynie w zimne i deszczowe noce sztywnieje. Przypomina sobie długie godziny żmudnych, monotonnych ćwiczeń. Nudziła się wtedy strasznie, ale wykonywała wciąż jednakowe ruchy. Opłaciło się. Elf zgina i prostuje każdy palec. Uśmiecha się zadowolony.
- Bardzo dobrze. Osiągnęłaś pełnię tego, co było możliwe do uzyskania.
- Panie, chcę cię prosić o pozwolenie na wyjazd z Rakkalepte.
Srebrnowłosy wbija wzrok w posadzkę. Smukła dłoń zaciska się na wisiorze.
- Tak... Wiem, że musisz wyjechać. Masz moją zgodę.
Dziewczyna dyga lekko.
- Dziękuję ci z całego serca panie.
Wychodzi. Galad odprowadza ją do zwykłej części pałacu i szybko wraca do komnaty. Elf stoi przy oknie, wyglądając na kamienny dziedziniec. Oczy zmieniają barwę. Stają się bursztynowe, źrenice przypominają kocie. Milczy, gdy łowca staje obok niego. Odwraca głowę. Nie chce aby zobaczył łzy.
- Daltarze, dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej?
- Nie mogłem przyjacielu... Bractwo nie pozwala. Złożyłem przysięgę...
- Ale dlaczego nie powiedziałeś również jej?
- Jeszcze nie czas. Dowie się kiedy wróci.
- Jeżeli wróci!
- Wróci Galadarze. Moja maleńka Quelle. Że też przeznaczenie przywiodło ją właśnie tutaj... A ja muszę milczeć. Nawet nie wiesz jak ona przypomina swoją matkę...
Łowca słucha i milczy. Nie wie, co o tym sądzić.
Wczesny ranek. Rakkalepte pogrążone jest we śnie. Po drodze pędzi jeździec na białym koniu, obok nich kot. Z okien pałacu obserwuje ich postać w białym płaszczu, z pod lasu kobieta w długiej sukni...
|
|
|
Nick:aenathona
Dodano:2003-04-06 23:06:10
Email:ttoepr cseesc rpeott
Wpis:Cześć Areczku!
Wydaje mi się, że się znamy, a ty co o tym sądzisz?
Zaraz poczytam sobie Twoję piękną prozę. Czyj się rozpoznany. 
Życzę zdrówka!
buziaczki i papatki
|
|
|
Nick:Shaznah
Dodano:2003-04-05 20:16:46
Url:fly-girl-15.blog.pl
Wpis:Haldir jest idealnym opiekunczym seme ~~~~
ja tesh niedlugo skoncze mojego fica bedzie dobrze-pozdroofka
|
|
|
Nick:arek hamerykon
Dodano:2003-04-04 21:57:47
Email:atreenk..ndoazbirroewvs@aa@svweorribzaodn..kneerta
Wpis:Upadek Estela
Po wielkiej bitwie na brodach iseny dostalismy wiadomosc od wielkiego krola zjednoczonego krolestwa Gondoru i Arnoru ze on sam poprowadzil swoje sily na mordor i wygral I zawarl nawet sojusz z orkami ale coz to za sojusz z tymi istotami. Ja z moja kompania powrocilismy do bree gdzie zakochany na zaboj poslubilem glinwen czyli blyszczaca dziewczyne smiertelniczke dla niej wyparlbym sie mojej niesmiertelnosci.
Niebobylismy dlugo w bree zabite elfy zrujnowane miasto rivendell ciagle mialem to w glowie a wiec z pomoca elfow z mrocznej puszczy I krasnoludow z ereboru odbudowalismy imlardis. Teraz bylo to bardzo duze miasto jedyne w ktorym trzy rasy ludzie krasnoludy I elfy zyly w pokoju. Zdarzalo nam sie pare razy wsiadalismy na kon I pomagalismy arnorowi I rohanowi ostatniego lata pomoglismy krasnoludom odbic morie. Gdy osiagnelem lat 25 a moja zona lat 24 lud w imlardis oglosil mnie wladca rivendell choc ja zewzgledu ze takie imie nosil elrond kazalem sie nazwac jedynie namiestnikiem. Od synow elronda dostalem korone oni nie chcieli jej nawet pod duzymi naleganiami “To nie my odbijalismy morie to nie my odbudowywalismy imlardis nie wybilismy sie tak wysoko jak estel” mowili.
Pokochalismy pokoj zamykalem uszy na lamanie sojuszu miedzy orkami z mordoru I gondorem
niesluchalem o ruszeniu angmaru zamykalem oczy na orki z gor mglistych ktore grabily I zabijaly tuz pod moim nosem. Tego bylo za wiele haldir, legolas I gimli powiedzieli
-estelu oglos ruszenie jesli nawet odeprzemy atak orkow z gor mglistych gondor moze upasc arnor rohan a wtedy bedziemy sami nikt nam nie pomoze elfy thranduila beda mialy u siebie tez co robic szare przystanie zachwieja sie I moze nawet upadnal czy nie powstrzymasz tej fali estelu arkonie !!!
- to co mowisz stanie sie jezeli wszystkie pogloski stana sie prawda a jestem pewen ze polowa z nich to brednie. Poczekamy zobaczymy co bedzie a...- przerwala mi glinwen ma zona
- to co mowia twoi przyjaciele to prawda estelu. Mezu dlaczego zamykasz uszy na rady twoich najblizszych.Estelu !!!! Dlaczego dlaczego to robisz ? Pwiesz ze chcesz pokoju dla swojego ludu prawda przedluzysz pokoj o pare miesiecy moze lat ale pozniej co bedzie pozniej estelu !!!-mowila placzac
-najblizszych powiadasz myslisz ze nie widze jak spogladacie sobie w oczy z haldirem jak rozmawiacie za moimi plecami jak spotykacie sie bez mojej wiedzy ? A poza tym co ty wiesz o pokuju smiertelna ! Co ty wiesz o bitwach wojnach ciekaw jestem czy wiesz ktora strona trzyma sie miecz !! Nie patrz tak na mnie haldirze udawales przyjaciela doradce a za mymi plecami spiskowales spotykales sie z moja zona !! Gimli byles mi najlepszym przyjacielem a teraz taka zdrada teraz zaluje kazdego kufelka piwa ktorego z toba wypilem !!A ty legolasie udawales najwierniejszego teraz odwracasz sie !!-krzyczalem
- zaprawde nie wiesz co mowisz-powiedzial haldir-odchodzimy stad I bierzemy wiernych soebie zolnierzy
-odejdz I niech bedzie przeklety twoj rod do czwartego pokolenie! Gimli niechze kazdy kufel piwa zamieni sie w kufel wezego jadu tak jak ty bedzie jak waz zmija zdrajca!Legolasie niech zadna twoja strzala nie znajdzie swojego celu !-powiedzialem jeszcze wiecej strzasznie glupich rzeczy ktory teraz z calego serca zaluje.
Odpowiedzialo mi trzasniecie drzwiami.
Po jakims czasie pogodzilem sie z glinwen choc nie bylo miedzy nami tak jak kiedys nie byl nam dane spokojne zycie. Nie po tym co zrobilem. Gdy osiagnelem lat 27 dostalismy wiadomosc o smierci haldira gimliego I legolasa I tysiaca ludzi ktorych wzieli ze soba fornost w ogniu ale to jeszcze daleko od imlardis nie jeszcze poczekajmy zobaczymy moze ludzie sie obronia. W maju napadnietop na nas z gor mglistych. Przedarli sie do palacu zostalo nam tylko 300 rycerzy przeciwko tysiaca. Jednak z szeregu wychodzi czlowiek albo ork nie do rozpoznania I mowi a w sumie skrzeczy
-kto jest dowodca tej halastry ?
-ja - mowie wyciagajac z zapasa moj topor morhlach
-a wiec walcz jezeli wygrasz moi ludzie odejda jezeli przegrasz I zginiesz zostawimy w spokoju kobiety I dzieci zabijajac tylko mezczyzn-rzekl
-dobrze wiec niech tak bedzie walczmy-bylem pewny zwyciestwa jak on smie czysz nie pamieta jak dobrze kiedys walczylem, kiedys, kiedys dawno nie walczylem bardzo dawno.
I odrazu pewnie sie zamac***e ze straszna sila przeciwnika w czerni odrzucilo upadl, ale zdazyl wstac I sparowac nastepny cios atakze wyjsc z kontra, phi zawolno niestety bo ja uderzamz prawej w jego ciemna klinge I z lewej na glowe nie zdazyl z blokowaniem ale pierwszy raz w zyciu moj najwierniejszy przyjaciel mnie zawiodl morhlach osunal mi sie w reku I uderzylem tylko bokiem. Przeciwnik wykozystal ten moment ale ktory to raz w zyciu ratuja mnie elfickie cieciwy to moi ludzie nie chca widziec mojej przegrany jaki bylem taki bylem ale jestem ich wladca bilismy sie z niepowstrzymalna zaciekloscia przebilismy sie przebilismy sie do szarej wody.
Tam morhlach zawiodl mnie jeszcze raz roztrzaskujac sie o orkowa tarcze I skazujac mnie na uderzenie w bok I wpadniecie do wody. Woda moglo mi dac to czego pragnelem dala mi to czyli smierc. Jkze zaluje wszystkich rzeczy ktorych zrobilem I rzeczy ktorych moglem zrobic.
Gondorczycy I rohirrimowie bronili sie w helmowym jarze I minas tirith, niedobitki z imlardis razem z arnorczykami I I elfami kirdana bronili sie w szarych przystaniach.Tam wlasnie napadnieto najliczniej.Z murow widac jusz bylo tylko szeregi okolo pieccdziesieciu tysiecy orkow dunlandczykow easterlingow haradrimow a takze wilczych jezdcow. Stoja oni niewzruszeni wala ogromnymi pikami o ziemie uderzaja w tarcze, ale nie ruszaja sie stoja sie jak skala.I wtedy szereg sie porusze robi sie zamieszanie to jakis orrk dezerter przebija do przystani ale czego tam szuka niewoli a potem smierci z reki swoich. Jakos sie tam dostal wielka brama na chwile sie otworzyla I wpuszczono do srodko czlowieka jak sie okazalo mial on pol orkowego miecza druga polowa pewnie utkwila w czyims pancerzu mial takze kwadratowa haradrimska tarcze nie wiem czy barzdiej da sie pocharatac tak wytrzymala taracze.Wchodzi I krzyczy w e wspolnej mowie
-przepuscie mnie ja musze rozmawiac z kirdanem .
-jestesmy jego dowodcami haldir elf z lorien do uslug, a to jest legolas z mrocznej puszczy I gimli z ereboru
-Gimli haldir legolas-mowi I cos mu sie przypomina jakies sztrzepki pamieci slyszy glosy jakis basowy “wstawaj bo sie nie napijemy zobaczymy czy w ... maja dobre piwo” potem mlodzienczy glos “nastepny jest moj” I glos w ktorym byla nutka elficka “ha...rze czy wezniesz piecsetke” tak teraz mu sie a w sumie mi sie przypomina jestem estel choc tego imienia juz jestem nie godzien...-ktos przerwal mi rozmyslania
-kim jestes czego chcesz ? Wiedz ze zdrada jest taka sama czy to zdrada w oddziale wroga czy w naszym.-mowi haldir choc to nie moze byc on slyszalem ze zginal
-jestem es...agarwaen neithan elf z ...z lothlorien chce walczyc . Nie zdradzilem nikogo-powiedzialem klamiac. myslalem ze haldir ani gimli ni leg niegy mi nie wybacza.
-splamiony krwia ze wszystkiego odarty widac ze odarty nawet z elfowego piekna-rzekl tlumaczac imiona ktore podalem-odtatnio te imiona nosil turin turambar nie znam innej osoby na swiecie ktora moglaby nadac sobie takie imiona-niedomyslil sie a moze wcale nie myslal az tak zle o mnie-napewno masz ciekawa historie do opowiedzenia. W takim wypadku prowadze cie prosto do kirdana
Zaprowadzil mnie razem z gimlim ktoremu dziwnie wysuwal sie toporek z kieszeni a takze legolasem ktory byl gotowy w ulamku sekundy przebic mi gardlo jedna z jego strzal.Prowadzili po schodach az do wielkiej sali z tronem z mithrilu.
-witam czcigodnego-popatrzyl mi w oczy wytrzymalem ta probe-agarwaen’a z lorien spotkalismy sie juz kiedys czyz nie prawda-rzekl puszczajac do nie oko
-witam kirdanie szkutniku jak to dawno sie nie widzielismy-rzeklem lekko zaskoczony
-przyjacielu ehh dobrze haldirze legolasie czcigodny krasnoludzie czy pozwolicie ze porozmawiamy sam na sam-powiedzial
-alez oczywiscie panie -odparli I poszli
-witam cie jeszcze raz tym razem witam estela arkona pana imlardis tego ktory upadl zeby jeszcze raz powstac-mowiac to wyciagnal dlonnaprezyl sie I rzekl z lekkim trudem-przywracam cie jeszcze raz do zycia estelu I daje ci imie estela agarwenaen’a nadzieji przyplaconej krwia.
Gdy to mowil stare miesnie mi odrastaly kazdy szary wlos zamienil sie w swiecacy blond przygarbienie zniklo. Teraz stalem przed kirdanem jako elf w rozkwicie sil mierzylem okolo 190 centymetrow blond wlosy.
-teraz pewnie...-niezdazylem dokonczyc
-wyczytalem cala twa historie w twych oczach co bylo trudne jestes bardzo wytrzymaly. Jakze dziwnie tu dotarles szara woda do morza a morze cie tutaj tak blisko do celu ale orkowie cie zauwazyli sciagneli pikami na brzeg-mowil
-tak tak bylo panie kirdanie- rzeklem z pokora
Wtedy zagral orkowy rog zaczelo sie juz atakuja
-nie ma czasu wez ta mithrilowa zbroje-mowil wyciagajac z kufra piekna robote krasnoludow- I ta oto klinge to jest anguirel ostrze bratnie do turinowskiego wyszlo spod rak tego samego kowala eola przecina nawet mithril ten miecz sluzyl twojemu ojcu I teraz bedzie sluzyl tobie I niegy cie nie zdradzi.A teraz idz walcz ja do was potem dolacze
Wybieglem z sali tronowej aby w holu haldira I kompanie
-estel! To ty ale jak to mozliwe. Przeciez zginales w obronie swojego ludu. Zmieniles sie od chwili gdy przywitalem cie w bramie.
- patrzysz na czlowieka ktorym powinienem byc teraz me imie to estel agarwaen nadzieja przyplacona krwia lub nadzieja splamiona krwia. Zaluje haldirze wszystkiego co powiedzialem przepraszam przepraszam cie haldirze. Spotkac ciebie tu to tez dziwne mowiono mi ze nie zyjesz ze zgineles smiercia w walce.Ehh haldirze wybacz legolasie zielony lisciu gimli szlachetny tangarze wybaczcie.
-wybaczam ci estelu-rzekl haldir
-ja tez nie wiedziales co robisz bracie-powiedzial swym pieknym glosem legolas
- nie ma czego wybaczac ja juz o tym zapomnialem skrzyzujmy jeszcze raz nasze top... ehh zapomnialem zapomnialem o opowiesci elfow z imlardis o tym jak twoj morhlach cie zawiodl czym teraz...-zrobil przerwe patrzac na moj moj miecz-gwiezdne zelazo -oznajmil z zachwytem
wtedy uslyszelismy juz ryki orkow na murach
-estelu robie cie kapitanem bierz okolo dwuch tysiecy rycerzy I wyjdz walczyc w pole I wroc jak ci sue uda-krzyknal haldir
-nie haldirze nie bede kapitanem nie zasluzylem na te range ale w pole wyjde z gimli wyjde jako neithan I pod tym imieniem wszyscy bede mnie znali.-odpowiedziale
Tak oto wyszlismy osmioma tysiacami przeciwko przeciwko wrogowi ktorego nie mozna bylo zliczyc jednak jego sily szybko topnialy nikt nie umial zatrzymac anguirela orki byly za wolne ludzie zbyt przestraszeni jeden haradrim probowal sparowac anguirela ale moj miecz roztrzaskal jego dage a pozniej miazdzac helm przeszedl przez jego glowe tulow I przeciwnik zaminil sie w dwie czesci. Ale ja z gimlim nie mozemy zabic tysiecy nasze sily byly juz tylko trzema setkami.
-odwrot odwrot do szarych przystani szybko!!-krzycze
Ale orkowie zaciesnili tylko pierscien nie mamy szans. Jednak brama sie otwiera z niej wychodzi dwa tysiace elfow z kirdanem na czele a kirdan w rece ma slawna wlocznia gil-galada aeglosem. Wrogowie spirzchli sie cofneli ale dalo to tylko to ze kirdan dostal sie do zacisniajocego pierscienia I razem z nami nie mogl dostac sie z powrotem do szarych przystani. Bylo nas ostatni tysiac. Ale bvronilismy sie meznie kazdy ktory ginal bral ze soba czterech przeciwnikow.
I wtedy kiedy cala nadzieja zawiodla nastal wschod slonca na pobliskim pagorku widac bylo jakas duzo armie elfy krzyczaly
-trolle setka trolli zguba zguba!!!
-to nie trolle bracia patrzycie na zywe drzewa enty przyszly z odsiecza-rzekl legolas z dziwnym usmiechem.
Szarza entow byla smiertelna dla wszystkich orkow I niewiernych ludzi. Zgineli wszyscy wrogowie nas zostala garstka wtedy podeszedl do nas najwyzszy z entow
-witam witam szlachetnego gimliego I ciebie legolasie luczniku o I jest tu haldir I kirdan wielki ze slawna wlocznia o a to kto szlachetny z wygladu hum hum arkon pan nad imlardis. Znalem twego ojca jak widze masz jego klinge tak ten to byl krasnolud gdyby takich bylo wiecej.
-jakze to mozliwe enty sie poruszyly I to w takiej liczbie -rzekl smiertelnie zaskoczony kirdan
- enty poruszyly sie nie o nie tu jest tylko jeden ent I jestem nim ja dowodze huornami nudzilo nam sie w fangornie no to zesmy poszli powalczyc I mamy tu jeszcze duzo rzeczy do sprawdzenia teraz musimy odejsc kierujemy sie do bombadila moze on wie gdzie sa entowe zony.
Odeszly szybkim krokiem jezeli ich ruch mozna nazwac krokiem. My wrocilismy do przystani, zrobiklismy kurhany I odspiewalismy zalobne piesni. Jednak na tym swiecie ja nigdy nie zaznam spokoju nigdy.
-haldirze gdzie sa wszyscy ktorzy przezyli z imlardis ?
-wszyscy tutaj ci co przezyli-odpowiedzial haldir
-a moja zona glinwen czy jest tutaj ?-pytalem
-ona niestety nie doszla tu zginela z reki warga ale przed smiercia wybaczyla ci. Razem z nia zginal twoj syn ona byla z toba w ciazy nie zdazylismy ich uratowac szlismy z odsiecza do rivendell ale sie spoznilismy.przepraszam estelu
-ehhh-Nie krylem lez plakalem jak male dziecko-dlaczego dlaczego ja jak ciemny los jest nademna-
bobieglem do brzegu morza raz klnalem na siebie raz plakalem. Nie wiedzialem co ze soba zrobic. Brzegiem morza przeszlem bardzo duza odleglosc I wtedy pas z pochwa opadl na ziemie teraz wiem co zrobie tak przypomnialem sobie historie turina turambara tak zrobie to.
-anguirilu ktory wyszles z pod rak eola ciemnego elfa czy przyjmiesz moja krew czy zadasz mi smierc szybka ?
-ofiarowujesz mi swoje zycie hmmm nie jestes zbyt mlody I zbyt piekny zeby ginac bedziesz mial jeszcze wiele przygod panie pol elfie I za to ze oddalbys ,mi swoje zycie bede ci sluzyl wierniej niz eolowi.Nakarm mnie jeszcze orczo krwia jeszcze wiecej prosze.
Koniec
|
|
|
|
Nick:valakirka
Dodano:2003-04-04 17:47:22
Wpis:ludzie!!!! co z wami!!!! chciałabym z wami pogadać, a na czacie pusto!!!!
|
|
|
|
Nick:sweet angel
Dodano:2003-04-03 15:20:29
Email:nlipn.ep_ws@tsarrast@sw_pe.npiln
Wpis:droga melfi wybaczam ci ! uciekaj stamtąd jak najszybciej i wracaj do nas...
|
|
|
Nick:Melfi z Kirdżikastanu...
Dodano:2003-04-03 13:36:30
Wpis:Sweet!!!Tu naprawde psy dupami szczekają,ja sie boje!!!Dziwnie wyglądają.
Na net udało mi sie załapać dopiero w bazie wojskowej,dziwne,podobno to teren zdemilitaryzowany...
Pocztówek faktycznie tu nie znają,co ja biedna pocznę ((
Tęsknię...
Oj ! Nie chcą mnie wypuścić,chyba mnie wzięli za szpiega...
Co???Ręce do góry!Nie waż się mnie przeszukiwać ty bydlaku!!!
Ratuuuuuuunkuuuuuuuuuuuuu!!!!!
Połączenie przerwane...
połączenie przerwane...
Połaczenie przerwane...
Ps. rzepraszam Cię Kochana badzio,badzio mocno.Ja juź nie bede takich gupich kawałów robić!!!!
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa...
Całuję z uniżeniem stópki...
...Twoja Melfi
|
|
|
|
Nick:Arek - hamerykon
Dodano:2003-04-02 21:57:38
Email:atreenk..ndoazbirroewvs@aa@svweorribzaodn..kneerta
Wpis:dammit poczekal by ktos na mn9ie kiedys ?
|
|
|
Nick:sweet angel
Dodano:2003-04-02 19:10:59
Email:nlipn.ep_ws@tsarrast@sw_pe.npiln
Wpis:marc chodzi o to że melfi zrobił mi głupi kawał !!! nawet nie wiesz jak jestem wściekła !!! dlaczego właśnie mi go zrobił ? i do Irkucka ? wrrrr ...!!!!!
nie bede się już do niego odzywać chyba że mnie przeprosi !!!!!
|
|
|
Nick:marcepanka
Dodano:2003-04-02 16:54:53
Email:emlfe.sastezrc@oppo@crzetsas.eflme
Wpis:Sweet, Skarbenku co sie stalo ze tak sie zdenerwowalas? buuu....bo sam fakt ze wyjezdzasz zwalił mnie z nóg ((((((....powiedz mi co i jak bo chyba jako jedyna nie jestem w temacie .....to wszystko przez ta mature!!!!!!!!buuuuuuuuuu (((((((((.....Sweet....natychmiast melduj cóz sie stało?????
Mel...dziekuje za pozwolenie mam nadzieje ze niedlugo bede mogła na spokojnie dokończyc moje dzieło i mam nadzieje że Wam sie spodoba
Kochani moi....ja nie wiem kiedy bede mogła wejść na czata teraz bede miała naprawde mnóstwo nauki zapisałam sie na korki z niemca i jeszcze zapisuje sie na angielski tak bardzo sie boje.....
Srebrna......masz piękny nowy nick taki......wojowniczy mam nadzieje ze Ty rowniez nie masz nic przecieko wykorzystania Twoich wierszy? nie boj sie....nie skrzywdze ich
MEEEEEEEEEEG!!!!!!!!!!!!!!!SKARBIE!!!!!! dziekujje bardzo za zdjęcia!!!!!!!!!!!!!już ja bede wiedziała co z nimi zrobić
a jak tam Ashira?...już nie jest smutna?...mam nadzieje ze wszystko dobrze na czacie?...kurcze!!!jak ja za Wami tęsknie!!!!!!....trzymajcie sie Skarby moje mysle ze niedługo sie spotkamy na czacie buziaki dla Was wszystkich :*********** do zobaczonka
|
|
|
Nick:sweet angel
Dodano:2003-04-01 22:04:34
Email:nlipn.ep_ws@tsarrast@sw_pe.npiln
Wpis:MELFI BARDZO ŚMIESZNE !!! JA ZA TO SŁYSZALAM ŻE TY PRZEPROWADZASZ SIE DO KIRDZIKASTANU...CIEKAWE...CZY WIESZ ZE TAM PSY DUPAMI SZCZEKAJĄ ?! JA PRZYNAJMNIEJ BEDE MIALA JAKIS DOSTEP DO NETA ALE TY... NIE SĄDZĘ ŻEBY TAMTEJSZA LUDNOSC WIEDZIALA CO TO KOMPUTER... LEPIEJ ZASTANOW SIĘ CZY NA PEWNO CHCESZ SIĘ TAM PRZENIEŚC...OCZYWISCIE JA TAKZE BEDE ZA TOBĄ TĘSKNIĆ !!!
P.S
JAK JUŻ SIE TAM ZADOMOWISZ TO WYSLIJ MI POCZTOWKĘ 
UPS ... ZAPOMNIALAM... TAM CHYBA NIE WIEDZĄ CO TO POCZTÓWKA ...
|
|
|
Nick:Srebrna Strzała
Dodano:2003-04-01 19:39:24
Email:clzpa.raniareeltfnkia@@aiknftleerainar.apzlc
Wpis:No więc wybaczcie mi, ale czuję się dzisiaj tak nijako i nie mam głowy do różnych spraw... Wpisuję więc kawałek Dziedziczki, a może pojutrze skończe... jak nie pamiętacie...eh, to trudno... Zawsze można sprawdzić co tam kiedyś było 
Dziewczyna otwiera oczy. Dyszy ciężko. Mokra od potu koszula lepi się do ciała. Toron stoi nad nią. Mruży oczy ocierając się o jej bok. Przytula się do niego. W jej kocich oczach szklą się łzy.
- Toron, to był taki straszny sen...- Milknie.
Sen? Czy to naprawdę był sen? W swoim sercu czuje, że to coś więcej... Wspomnienie? Boi się tego. Wstaje. W pokoju nie ma nikogo. Przez chmury przedziera się światło zachodzącego słońca. Wiatr pachnie wilgotną trawą i liśćmi. Quelle wychodzi na korytarz. Kilkoro elfów schodzi razem do swoich pokoi i sal. Uśmiechają się do niej przyjaźnie. Choć rzadko bywa w Rakkalepte na dłużej, znają ją. Idzie razem z nimi. Bibliotekę ozłaca blask zachodzącego słońca. Quelle siada na drewnianej ławie. Sięga po grubą, oprawioną w skórę księgę, ale nie czyta jej. Elfy rozmawiają wesoło. Są bardzo młodzi. Mają nie więcej niż czterdzieści, czterdzieści pięć lat... Jeden z nich zagaja. Pogrążają się w miłej dyskusji. Dziewczyna zapomina o śnie.
Gwiazdy lśnią na niebie. Chłodny wiatr wpada przez otwarte okna szeleści stronicami książek. Łowczyni wstaje. Żegna się ze wszystkimi i wraca do pokoju. Toron mruczy. Verya siedzi na swoim ulubionym miejscu na parapecie. Czarne włosy w grubych splotach opadają na ramiona.
- Jesteś! Szukałam cię.
- Poszłam z młodymi do biblioteki...
- Moja dzielna dziewczynka... Masz ochotę na zabawę?
- Nie wiem Verya...
Przypomnienie snu... Ogień... Pełen bólu wzrok kobiety. Kim była? Elfka zdaje się wyczuwać jej niepokój. Gładzi ją po twarzy. Masuje chorą dłoń. Pomaga rozluźnić zmęczone, napięte mięśnie. Śpiewa cicho łagodną, kołyszącą pieśń. Targal leży przy łóżku. Wyciąga łapy, zajmując sporą część pokoju. Ziewa szeroko ukazując białe zęby i różowy język.
Księżyc oświetla srebrnym blaskiem śpiące przyjaciółki. Wśród szelestu liści słychać kobiecy głos szepczący jedno imię... „Quelle... Quelle...” We mgle formuje się wysoka postać. Kot wstaje. Przygląda się uważnie cieniom. Czuje czyjąś obecność. Wie, że jest im życzliwa, ale sam fakt, że nie może jej dostrzec, przepełnia go niepokojem... Głosy cichną. Już tylko szept wiatru.
Słońce zagląda do pustego pokoju. Wpada przez otwarte okno. Załamuje się na lśniącym ostrzu goblińskiego miecza. W korytarzu słychać wesołe głosy i pomruki. Z tarasu widać dwie postacie i olbrzymiego, pręgowanego kota idących przez łąkę. Obok nich kłusuje śnieżnobiały koń. Wiatr bawi się włosami elfki i dziewczyny. Wierzchowiec podchodzi do nich. Trąca głową w plecy. Pcha do przodu. Słońce wznosi się coraz wyżej. Ogrzewa pałac, lasy i powietrze. Srebrnowłosy patrzy na wesołą czwórkę. W jego ciemnobłękitnych oczach maluje się lekki smutek przemieszany z radością. Kiedyś i on biegał tam, po łące. Smukła dłoń wędruje do wisiora. Ale jego wolność skończyła się, tak jak i jej się skończy... Odwraca się i znika w półmroku.
- Żal mi jej...- Zwraca się do złotowłosego elfa stojącego przy drzwiach. – Czekają ją ciężkie próby...
- Poradzi sobie przyjacielu. Wierzę w nią.
- Skoro tak mówisz Galadarze...
Jasnowłosa śmieje się. Toron wpadł do strumienia i teraz otrząsa się energicznie. Kropelki wody zbierają się na wąsach. Alqua pije łapczywie. Verya lekko skacze po kamieniach. Quelle gładzi wilgotne futro kota. Wspina się na grzbiet wierzchowca. Pochyla się nad elfką i pomaga jej wsiąść. Koń odwraca głowę i patrzy na nie ciemnymi oczami. Biegnie kłusem. Czarnowłosa obejmuje dziewczynę w pasie. Śpiew ptaków, szum strumienia i szept wiatru. Słońce rozgrzewa przyjaciółki. Wjeżdżają na ścieżkę prowadzącą na górskie pastwiska. W błocie odcisnęły się ślady kopyt. Targal biegnie obok nich. Miękkie łapy bezszelestnie dotykają ziemi. Za nimi słuchać głuche uderzenia kopyt. Quelle ogląda się. Na pięknym nakrapianym wierzchowcu jedzie Galad. Długie złociste włosy splecione w misterny warkocz, opadają na plecy. Ściąga wodze. Koń zmienia krok. Zatrzymuje się przy nich.
- Witajcie! – Uśmiecha się ciepło.
- Witaj Galadarze! Co cię tu sprowadza? My wybieramy się na górskie łąki.
- Będziecie musiały odłożyć waszą wyprawę. Quelle dziś masz ćwiczenia.
- Już? Dobrze, jedziemy.
Letnia noc w Rakkalepte. Światło gwiazd zalewa sypialnię. W czarnym mroku lśnią dwa punkty. Oczy targala. Kot patrzy z niepokojem na zamglony las. Wśród drzew majaczy jasna sylwetka w długiej sukni. Spogląda prosto w okno do komnaty Quelle. Sunie po ścieżce. Stopy nie dotykają trawy. Pojawia się na polanie. Blask księżyca przenika przez jej niematerialne ciało. W jej kocich oczach szklą się łzy. Wyciąga rękę. Szepcze cicho.
- Quelle, moja maleńka... Quelle...
Dziewczyna rzuca się niespokojnie. Mokre włosy lepią się do czoła.
**********************************
Kobiecy głos szepczący w niezrozumiałym, lecz kiedyś znanym języku. Noc, ciemna i pochmurna. Zimny porywisty wiatr i szelest liści. Las, straszny i groźny. Powykręcane gałęzie, ponure, szare głazy. Mgła snująca się szerokimi pasmami między drzewami. Jęki i szepty ciche, jakby przytłumione. Jej kroki na wąskiej ścieżce. Głuchy pomruk zbliżającej się burzy. Odgłos miękkich łap. Lśniące punkty w mroku. Dziewczyna przystaje. Wiatr rozgania chmury. Księżyc w pełni. Z mgły wyłania się wielki kot. Podchodzi do niej. Trąca swoją olbrzymią głową. Wayia! Ale Wayia nie żyje. Prowadzi. Szybko, szybko. Szepty, przez które przebija się ten jeden znany głos. Światło księżyca niknie, tak samo jak kot. Polana. Śpiew budzący grozę. Dzika melodia i słowa w bełkotliwej mowie upiorów. Blask ognia. Postać w czarnym płaszczu. Wśród mroku szare widma. Straszne jęki i szepty, błagające o ponowny powrót do świata żywych. Chrapliwy śmiech. Jęzor ognia oświetla twarz śpiewającego. Oczy węża... Między zmorami postać w długiej jasnej sukni, obok niej sylwetka targala. Ziemia drży. Setki widm. Mgła gęstnieje...
***********************************
|
|
|
|
|
|
|
Nick:Srebrna Elfka
Dodano:2003-04-01 19:01:21
Email:clzpa.raniareeltfnkia@@aiknftleerainar.apzlc
Wpis:Witam...
Mam kilka wiadomości.
Nr 1. koniec 3 części opowiadania powinien być gotów pojutrze.
Nr 2. od dziś nie jestem Srebrną Elfką...
Przemianowali mnie na Samotną Strzałę
Nr 3. heh. 4 część rozwija się
Pozdrawiam !
Nowonarodzona Samotna Strzała
|
|
|
|
Nick:Melfi
Dodano:2003-04-01 17:23:47
Wpis:Hej,może by ktoś wpadł na chat?Jest 17.25.Czekam!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
|
Nick:Airecirithiela
Dodano:2003-04-01 12:52:57
Email:aldpr.epnwa@l2iannai2l@awnpe.rpdla
Wpis:DO MEL.
KOCHANA BARDZO PODOBA MI SIĘ TWOJE OPOWIADANIE I MAM PROPOZYCJE. MOZE BYŚMY KIEDYŚ POGADAŁY NA CZACIE ALBO POPISAŁY MAILE.MAM SPORO WIERSZY MOZE CI SIĘ SPODOBAJĄ.WYŚLE CI JE.TYLKO SZEPTNIJ SŁÓWKO.
POZDRAWIAM
AIRECIRITHIELA
|
|
|
|
Nick:megana
Dodano:2003-04-01 09:30:00
Wpis:AREK, GDZIE OPIS MIŁOŚCI TWIOCH RODZICÓW ???!!!! OBIECAŁEŚ, POTWORZE !!!!!!!!
|
|
|
Nick:valakirka
Dodano:2003-03-31 00:03:16
Wpis:tylko przez chwilke mnie nie było na tej stronie, a tu takie zmiany!!!!!!!!
wszystkim wam dzieki za to, ze sie odzywacie i współtworzycie tą stronkę. wielkie dzieki dla babajagi za pomysł i dbanie o stronkę. pa!
|
|
|
Nick:marcepanka
Dodano:2003-03-30 16:12:40
Wpis:noooo....widac ze Arek wraca do sił
ale wiesz co......jak mogłeś z Haldira zrobić słabego jeźdźca??????!!!!!!!!!przecież on jest we wszystkim najlepszy!!!!!!!!!!o Ty
ciekawe jak ten krasnolud nosił tą elfkę na rekach hihi...Areczku ...mnie również brakowało Twoich opowiadanek nareszcie...
ooo...właśnie słysze jak ktoś sie wydziera za oknem o 2 takich co rozwalali uruk-hai!!!!! ale sie drze!!!!!1asz uszy bolą hehehe
Srebrna....kurcze nie daj sie!!!!!!!!!!i nie przestawaj pisać!!!!!!!!!!no jak tak można no ja bede płakać! (((((buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu ((
trzymajcie sie Elfki moje kochane i dzielny wojowniku do zobaczonka na czacie buzi :*
pa
|
|
|
Nick:sweet angel
Dodano:2003-03-30 15:57:09
Email:nlipn.ep_ws@tsarrast@sw_pe.npiln
Wpis:no arek musze powiedzieć że spisałeś sie na medal...
pół krasnolud i pół elf hmm...ciekawe
jakoś nie moge sobie tego wyobrazić ale bede próbować 
pozdrawiam wszystkich
|
|
|
Nick:Mel
Dodano:2003-03-30 15:31:40
Wpis:SREBRNA pisz dalej koniecznie!!!!! Nic się nie łam Władcami i bratem... każdy ma jakichś Władców... i wiemy jak jest. Już wiem czego od wydawcy oczekują i teraz już będzie w txt.
AREK.... słyszę brzęk oręża i rżenie koni... super!
|
|
|
Nick:Srebrna Elfka
Dodano:2003-03-30 13:49:50
Email:clzpa.raniareeltfnkia@@aiknftleerainar.apzlc
Wpis:Jestem załamana... Pod każdym względem :[... Mamusia przeczytała opowieści od początku do końca i zrobiła mi dłuuuuuuuugi wykład... Myślałam że zabiję... Toczyłam pianę z pyska i orałam ziemię pazurami, a dotego "braciszek" (patrz wredna bestja) dopiął się do moich rzeczy!!!! Włazi do pokoju o każdej porze, bierze moje osobiste drobiazgi i wrzeszczy!!! Wrrrrr... jak ja mu wrzasnę!!! Haldir jest już . Jak się uspokoję to wpiszę i wyślę koniec 3 części.
No trzymajcie się. Mam nadzieję, że nie wymorduję rodziny...
|
|
|